Redukcja wagi, a choroba Hashimoto. Czy to się może udać? – Gość: Iga Liziniewicz (@przedsiebiorczecheries)

Redukcja wagi a choroba Hashimoto. Czy to się może udać? -gość: Iga Liziniewicz @przedsiębiorczecheries

Cześć. Mam na imię Marta i zapraszam Cię do mojego podcastu. Jeśli, choć kilkukrotnie zdarzyło Ci się pomyśleć „Zaczynam od poniedziałku” to ten podcast jest właśnie dla Ciebie. Motywacja, ruch, odżywianie, nawyki, ale także biznes trenera od kuchni i fit świat od zaplecza. O tym będziemy sobie tutaj rozmawiać. Zapraszam.

[M] – Cześć, witam Cię drogi słuchaczu w 10 odcinku mojego podcastu „Zaczynam od poniedziałku”. Dzisiaj odcinek totalnie wyjątkowy, można powiedzieć, że to moj debiut. Dlatego, że dzisiaj nie będę w nim sama. Zaprosiłam do tego odcinka gościa. Moim gościem jest Iga Liziniewicz. Być może niektórzy z Was kojarzą jej profil na instagramie @przedsiębiorczecheries. Z Igą porozmawiamy sobie o tym czy możliwa jest redukcja wagi w chorobie Hashimoto. Niestety choroby tarczycy są ostatnio bardzo często spotykane, coraz więcej osób szczególnie kobiet choruje na niedoczynność tarczycy czy właśnie na chorobę Hashimoto, co też bardzo często przeszkadza im w gubieniu kilogramów. I właśnie między innymi dlatego zaprosiłam Igę do tego odcinka, żeby opowiedziała o tym jakie ona ma doświadczenia w tym obszarze. A Was gorąco, serdecznie zapraszam do jego wysłuchania, bo Iga daje gotowe recepty na to jak to zrobić. Zapraszam.

 

[M] – Cześć Iga

[I] – Dzień dobry, witam bardzo serdecznie.

[M] – Bardzo miło mi Cię gościć w moim podcaście “Zaczynam od poniedziałku”, myślę że możesz się domyślać dlaczego taka nazwa powstała tego podcastu. Ponieważ jestem trenerem i wielu ludzi przychodzi do mnie w poniedziałek i zaczyna swoją zmianę od poniedziałku. Stąd też taki tytuł podcastu. Iga, zaprosiłam Cię ponieważ Twoja historia mnie bardzo zainspirowała do tego byś opowiedziała o swoich doświadczeniach. Bardzo często spotykam się z osobami u siebie na sali, które chciałyby by być, tak myślę, w miejscu w którym Ty jesteś. I często to o czym będziemy dzisiaj rozmawiać traktują jako taką kartę przetargową że na pewno im się nie uda. Ja mam do tego swoją teorię i dlatego tez to spotkanie z Tobą. Myślę sobie, że tak w głębi serca, że tą moją teorię, nie będę teraz o niej mówić głośno, opowiem na końcu, Twoje doświadczenia poprą.

[I] – Sama jestem ciekawa.

[M] – Dobrze Iga, być może moi słuchacze nie wszyscy Cię jeszcze znają. Kim jesteś, czym się zajmujesz?

[I] – Zaraz się oczywiście przedstawię ale chciałam powiedzieć że bardzo dziękuję za zaproszenie. Nawet przedtem jak zaczęłyśmy nagrywać to mówiłyśmy sobie że tak fajnie się poznawać w sieci. I mnie było bardzo miło poznać Ciebie po prostu na Instagramie. Ja mam na imię Iga, Iga Liziniewicz i z wykształcenia, z fachu, z zawodu jestem couchem, mentorką, prowadzę własny biznes i głównie działam w sieci pod takim hasłem @przedsiębiorczecheries. Pracuję jako couch, mentor z kobietami, które mają własne biznesy, chcą założyć własne biznesy, albo chcą ogarnąć siebie pod kątem strategii i rozwoju osobistego. O tak w skrócie mogę powiedzieć.

[M] – Bardzo potrzebne rzeczy, super. @przedsiębiorczecheries to jest także Twój Instagramowy profil, tak się nazywa, prawda?

[I] – Tak

[M] – Jeśli chcą Cię słuchacze znaleźć to właśnie szukamy po @przedsiębiorczecheries. Dobrze Iga, to o czym będziemy dzisiaj rozmawiać to jest Twoja “przygoda”, w cudzysłowie, bo pewnie to nie jest jakaś najprzyjemniejsza przygoda, ale Twoja przygoda z chorobą tarczycy, masz Hashimoto. Powiedz mi, jak w ogóle dowiedziałaś się o tym, że cierpisz na Hashimoto?

[I] – Ja powiem Ci szczerze, że bardzo się cieszę, że w ogóle mogę o tym mówić. Po pierwsze, na pewno zauważyłaś że u siebie na Instagramie też o tym mówię. Tak jak przed chwilą zaczęłaś – myślę że jest to historia wielu, wielu osób, która często zaczyna się niefajnie. I tak było troszeczkę u mnie. Ja przez 10 lat mieszkała, pracowałam, studiowałam w Wielkiej Brytanii. I tam tez zaczełam odczuwać te wszystkie najgorsze skutki uboczne tej choroby nie wiedząc że to jest Hashimoto. Czyli jak patrzę tak z perspektywy czasu, jak jeszcze byłam nastolatką, wydaje mi się że to już powoli gdzieś tam było. Czyli na przykład brak okresu, ale nikt tego wtedy nie interpretował jako Hashimoto. Dopiero właśnie jak mieszkałam w Anglii, zaczęłam mieć dość duże stany depresyjne, zaczęłam tyć. Miałam w ogóle takie poczucie że ja tyję oddychając, niezależnie od tego co jem to ja już się po prostu tak toczę. Zaczęłam mieć okropnie duże problemy z włosami, zaczęły mi bardzo wypadać włosy. Moja cera wyglądała strasznie, wyglądałam na zmęczoną, jakbym w ogóle wody nie piła. I tak mówiąc w dużym skrócie, zaczełam chodzić do lekarza, tak zwanego internisty, i mówić że się źle czuję. Stawiano mi dwie diagnozy, albo mówiono że mam depresję, z czym ja się nie zgadzałam, ale nie znałam tej alternatywy. Druga rzecz na którą mnie zaczęto diagnozować to jest nerwica. Nawet jest jakaś globulus coś tam, ale nie chcę teraz wiesz, bo to oczywiście nie była prawda. Tłumaczono mi po prostu że mam nerwicę. I jak to się w ogóle skończyło. Znowu poszłam do tego lekarza, ja w ogóle do nich chodziłam non stop prawie. I pewnego dnia po prostu nie było mojego lekarza, ktoś przyszedł na zastępstwo. I ta kobieta na mnie spojrzała, “no Ty masz Hashimoto, to jest normalne”. ja nigdy nie słyszałam o Hashimoto, nie wiedziałam co to jest i tak zaczęła się moja bardzo powolna droga leczenia tego schorzenia. 

[M] – Czyli przypadek tak na prawdę?

[I] – Tak, duży przypadek. Pamiętam że w momencie kiedy zaczęto mi w końcu robić takie konkretne, nazwijmy to, badanie środowiskowe, pytać o rodzinę i tak dalej. To wtedy dopiero, gdy lekarz zadał mi pytanie czy moja mama np. tez ma to schorzenie, ja mówiłam nie, a potem zachęciłam mamę by też się zbadała i okazało się, że mama ma też tą chorobę. Też niezdiagnozowaną miała przez lata. Także u mnie to jest jakaś kwestia dziedziczności. 

[M] – Powiedz, bo już wspomniałaś o tym, że tyłaś z powietrza, tak? wydaje Ci się że nic nie jesz, oddychasz i pęczniejesz. Powiedz mi, czy dostałaś od razu jakieś leczenie? Jak to wyglądało od takiej strony medykamentów?
[I] – Właśnie podkreślam cały czas ten fakt że ja mieszkałam w Anglii wtedy. I z całym szacunkiem, ja uwielbiam ten kraj, natomiast tak jak wszędzie można trafić na dobrego lub niedobrego lekarza. No i ja dobrze nie trafiałam. Z całym szacunkiem do tych wszystkich ekspertów, ale jakoś tak dobrze nie trafiałam i każdy podchodził do tego tak “Aaa, to Hashimoto to po prostu sobie łykaj hormony”. I ja łykałam te hormony, ale moja wiedza się tutaj kończyła. W sensie ja sama to bardzo bagatelizowałam, ponieważ nie zdawałam sobie sprawy z tego jaki to może mieć wpływ na całą resztę. I w późniejszym czasie, czyli tak kilka lat później, kiedy zaczęłam się starać żeby zajść w ciążę, nagle zaczęło wracać to pytanie. Ja byłam do tego stopnia źle diagnozowana w Wielkiej Brytanii, że dopiero po powrocie do Polski wykryto u mnie problem również z prolaktyną. Czyli po prostu lekarz nie wiedział, że ja mam bardzo wysoką prolaktynę. Przez Hashimoto mój organizm ciągle myślał że jest w ciąży mimo tego że w tą ciążę nie mógł zajść. Także moja zdrowa droga do leczenia dopiero zaczęła się kiedy wróciłam do Polski. 

[M] – Powiedz, bo wiadomo, że jeśli ma się te nadprogramowe kilogramy, spowodowane różnymi rzeczami, między innymi na przykład nie unormowaniem hormonów. Czy przeszkadzało Ci to na tyle, że pomyślałaś że chcesz schudnąć czy byłaś bardziej jednak skoncentrowana na tym żeby się wyleczyć, w cudzysłowie, bo tego się nie da wyleczyć. Ale jednak skupić się najpierw na tym leczeniu farmakologicznym czy od razu pomyślałaś, że kurczę muszę coś ze sobą zrobić.

[I] – W ogóle super pytanie, bo u mnie to było tak, że ja zawsze byłam szczupła. Wiadomo że to jest kwestia, że każdy siebie widzi inaczej, ale ja byłam dość szczupła. Jestem dość niska bo ja mam 163cm, więc ja byłam zawsze taka raczej mniejsza niż większa. I jak zaczęłam że tak powiem tyć, to ja wiedziałam że tyje, ale w swoich oczach nie tyłam aż tak dużo. I ciekawe jest to że dwie moje przyjaciółki, jedna mieszkająca w Wielkiej Brytanii, jedna w Polsce, kiedy ja się z nimi spotkałam w zupełnie innym kawałku czasu, one się pociły, ale jakby w takim sensie, że chyba było im bardzo trudno, ale każda z nim w jakiś sposób mi powiedziała, że coś się ze mną chyba źle dzieje bo ja jestem dwa razy większa. I chyba dopiero wtedy zaczęło mi to przeszkadzać, kiedy zaczęłam patrzeć na zdjęcia, bo wcześniej bardzo przeszkadzały mi te skutki uboczne, to moje samopoczucie. Ja chyba nawet nie byłam w stanie zauważyć tej reszty bo ja się tak fatalnie czułam. I żeby wytłumaczyć jak ja się źle czułam. Ja po prostu miałam cały czas takie poczucie że ja mam cały czas zapalenie gardła. W sensie że ja musiałam mieć tak ostre zapalenie tej tarczycy, tak chyba źle było, że ja na nic innego nie zwracałam na początku uwagi. Natomiast później faktycznie byłam w szoku, że nie wiedziałam co mam robić. Ja całą szafę zmieniłam i dalej oddychałam i dalej tyłam. Tak to wyglądało.

[M] – Ostatnio chyba wrzuciłaś na Insta Story czy do siebie na profil takie porównanie jak wyglądałaś. Wiesz to jest tak, że my się widzimy codziennie. I ok, spodenki troszkę przyciasne, koszulka troszkę przyciasna, ale my mamy zupełnie inne spojrzenie na siebie widząc się dzień po dniu, godzina po godzinie. A też zupełnie inne spojrzenie na nas mają osoby, które widzą nas spotykają chociażby raz na tydzień i już zobaczą tą zmianę w nas. Także ja to doskonale rozumiem, bo sama też jak na siebie patrzę to wydaje mi się że jest całkiem ok, wchodzę na wagę a tam 4 kg na plu. O, kiedy to się stało? Także zdecydowanie wiem o czym mówisz. Powiedz mi Iga, bo ja troszkę będę do tego odchudzania nawiązywać, bo w tym temacie się spotkałyśmy. Żebyś powiedziała jak to Twoje odchudzanie przy chorobie Hashimoto przebiegało. Kiedy już podjęłaś decyzę, czy przyjaciółki Ci uświadomiły, że dobrze by było coś ze sobą zrobić, powiedz co zrobiłaś? Czy pomyślałaś sobie, ok idę do dietetyka, potrzebuję jakiejś diety, jakiegoś unormowania, czy dobra biorę matę przed telewizor i zaczynam ćwiczyć? Jak to się zaczęło?

[I] – Wiesz co, ja po prostu w pewnym momencie trafiłam na dobrego lekarza endokrynologa, ponieważ mi nic nie pomagało. W sensie żadne odstawianie, jakieś diety, tak mam na myśli takie samoprowadzenie się tych różnych eksperymentach, nic mi nie pomagało. I w pewnym momencie trafiłam na bardzo fajnego endokrynologa i ta moja pani doktor powiedziała coś, czego nie usłyszałam wcześniej z ust żadnego innego lekarza. Ona mi powiedziała że ja pierwsze co muszę odstawić to jest gluten. I faktycznie ja z takim dość dużym niedowierzaniem ten gluten odstawiłam, oczywiście pytając ją czemu muszę go odstawić. I ona, tak już mówiąc w skrócie, mi wyjaśniła, że po prostu spożywanie tego glutenu sprawiało, że o to moje zapalenie tarczycy było jeszcze bardziej intensywne. Kiedy ja odstawiłam gluten tak naprawdę, na sto procent, ja zaczęłam chudnąć. I w momencie kiedy zaczęłam chudnąć, te kilogramy zaczęły mi lecieć, było mi po prostu łatwiej zacząć ćwiczyć. I tak naprawdę to się troszeczkę zaczęła u mnie bitwa o mój umysł. Już  w pewnym momencie nie chodziło mi o to moje ciało lecz o zdrowe nawyki. Żbeby też tak nie zfixować, nie celebrować każdego kilograma, tylko tak normalnie zacząć funkcjonować. I przestałam jeść gluten, zaczęłam ćwiczyć. To też była taka ciekawa droga, że ja szukałam sposobu na siebie, co to ma być. Bo wcześniej uprawiałam dużo sportów, potem też nie miałam już na to siły. I w pewnym momencie, tak ja zapytałaś, sięgnęłam po tą matę i zaczęłam sobie ćwiczyć tak 20/30 minut dziennie. Ktoś powie – tylko? A to naprawdę dawało fajne efekty i tak w sumie robię do teraz.

[M] – Rewelacja, czyli też nie korzystasz ani z trenera personalnego ani nie korzystasz z pomocy dietetyka. Po prostu odstawiony jest u ciebie gluten i nie liczysz kalorii, nie przejmujesz się tym w ogóle, jesz wszystko co możesz jeść z wyjątkiem glutenu

[I] – Ja miałam taki pomysł, żeby na przykład korzystać z trenera personalnego, ale ten mój pomysł narodził się praktycznie przed samą pandemią. I w pewnym momencie trochę mi się znudziło ćwiczenie online, znajdowanie fajnych filmów, i doszłam do takiego miejsca gdzie chciałam więcej, ale mi się to troszkę nie udało. trenowałam z jedną dziewczyną, która mnie szykowała do biegania. Ale musiałyśmy przestać na jakiś czas. Natomiast jeśli chodzi o dietetyka, to okazało się że ten dietetyk nie był chyba aż tak bardzo u mnie potrzebny, po prostu musiałam zrezygnować z konkretnych produktów, i to nie na chwilę. To jest też piękne, że na przykład w mojej pracy, zgłaszają się do mnie dziewczyny, które są lekarzami, dietetykami, ale ja sama się do nich później zgłaszam i pokazuję im  swoje badania. Ale okazuje się że to nie było chyba aż tak bardzo potrzebne jak sama dyscyplina. Czyli niejedzenie glutenu, w dużym procencie odstawienie laktozy,kasza jaglana to podstawa teraz. A właściwie mogłabym powiedzieć że na pewno coś takiego jak detoks jaglany, potrawy z kaszą jaglaną to taka podstawa u mnie teraz.

[M] – Ok, wiadomo, to jest choroba, która cały czas jest tym stanem zapalnym. Tutaj odżywianie ma kluczowe znaczenie. Ja ogólnie jestem trenerem, oczywiście znam zasady zdrowego odżywiania, ale jakby mam kluczową zasadę, że pomagam pod kątem odżywiania tylko i wyłącznie osobom zdrowym. Dlatego że nie jestem lekarzem, nie jestem dietetykiem, a właśnie przy chorobach autoimmunologicznych, czy to jest insulinooporność, czy to jest właśnie choroba Hashimoto czy niedoczynność tarczycy, pewne produkty powinny zostać wykluczone. A przynajmniej metodą prób i błędów patrzeć co działa na daną jednostkę, bo być może nie każdy musiałby ten gluten całkowicie odstawić. Bo też ja mam osobiście taką żelazną zasadę, której nie przekraczam, że nie układam żadnych planów żywieniowych właśnie osobom, które cierpią na jakieś choroby przewlekłe. I uważam że każdy  trener powinien tak robić, oczywiście jeśli nie ma wykształcenia dietetycznego. Ale właśnie nie po to chodzimy do lekarza czy do dietetyka żeby dietetycy w ten sposób też kierowali innymi ludźmi. To jest bardzo ważne, Iga co Ty powiedziałaś, ponieważ ja mam wrażenie, z tego co mówisz że potrzebowałaś jednak takiej mądrej osoby obok siebie. Bo możemy czytać sobie o innych chorobach, to powinnaś, tego nie powinnaś, ale każdy z nas jest właśnie inną jednostką i każdy  organizm inaczej zareaguje mimo tego że cierpimy na tą samą chorobę. to jest właśnie mega ważne, w ogóle w życiu żeby spotykać mądre osoby. Bardzo się cieszę, że w Polsce się to udało. 

[I] – Właśnie apropo tego co Ty robisz i ak Ty niesamowicie motywujesz do zmiany, do ćwiczeń. Ja myśle, że ja musiałam sobie po prostu też ułożyć w głowie, że ze względu na to, że mam to Hashimoto, oczywiście to nie jest wymówka. Nie chodzi mi o to, że ja się będę porównywała do jakiegoś tam pięknego ciała przed i po. NAtomiast ja mam wrażenie i taką świadomość po tych kilku latach obserwowania siebie, że prócz tego żywienia o którym mówimy są też inne składowe, które się składają na tą moją formę. I na przykład tym jest też stres. Stres ma olbrzymie znaczenie w chorobie Hashimoto, albo przynajmniej u mnie. Ciekawe jest to, ja trochę jestem takim przykładem jeden na milion, że przy swoim niewielkim wzroście i wadze ja dość biorę dużą dawkę hormonalną. Po prostu tak mam. Natomiast mam świadomość że to są ćwiczenia, tak jak mówisz jest to też odstawianie konkretnych produktów, ale to jest też stres. I w momencie kiedy tego stresu jest więcej to często te wyniki są gorsze, alebo moja forma jest gorsza. To tak naprawdę trzeba też kontrolować środowisko wokół siebie. Bo to jest inaczej niż u osoby takiej super zdrowej.

[M] – Wiesz, wysoki poziom stresu jest niezdrowy również dla osoby zdrowej, także tym bardziej w takim przypadku. A powiedz Iga, ile udało Ci się schudnąć?

[I] – Na Instagramie pisałam, że około 17 kg, myślę że tak nawet troszeczkę więcej. Tak około 17, 18 kg to jest to co zrzuciłam. TO jest naprawdę piękny wynik, ale tak jak mówisz, patrzymy na siebie codziennie, więc ja sama potrzebowałam też tak na siebie popatrzeć przed i po i tak nagle uświadomić sobie, kurczę muszę znowu zmienić całą garderobę bo wszystko jest dla mnie za duże.

[M] – To jest fajne, że w tą stronę.

[I] – Tak bo wcześniej było na odwrót.

[M] – W ogóle ogromnie Ci gratuluję tego samozaparcia, bo to jest coś czego na nam na co dzień, mam wrażenie, brakuje. Fiksujemy się na tym, że po pierwsze muszą lecieć kilogramy, nie patrzymy na swoje ciało. Na to jak się zmienia, na to że zmienia się kondycja, wydolność, że zmieniają się bardzo różne rzeczy, że jak włączamy aktywność fizyczną w nasze życie to nagle jest większy wyrzut tych endorfin, szczęścia, uśmiechu na ustach. I bez tej aktywności fizycznej, jednak jakiegoś takiego małego pola w naszym życiu brakuje, tak jak mówisz 20/30 min dziennie ale bądź konsekwentna, zrób to codziennie, postaraj się, wstań pół godziny wcześniej. Ja też rozumiem, że jesteś mamą, masz swoje obowiązki, prowadzisz swój biznes. Zobacz jest godzina 22:30 a my dopiero mamy czas na to by porozmawiać. Bardzo często spotykam się z tym że “ja nie mam czasu”. I ok, nie generalizuję, bo wiadomo że są samotne mamy na dwóch etatach i ostatnią rzeczą o której one myślą to jest jakiś trening na macie. Ale generalnie rzecz biorąc tak zazwyczaj nie jest. Że jeśli się skoncentrujemy, usiądziemy i zobaczymy z czego składa się nasz dzień, to okazuje się że również z Netflixa na przykład. Odpuść sobie te 20 minut Netflixa, zrób sobie trening właśnie. Chociaż ja też jestem tego zdania, że jeśli zaczynamy aktywność fizyczną, to dobrze byłoby nie tylko się ruszać ale ruszać się też dobrze. Żeby ten ruch, który wykonujemy nie powodował tego że możemy zrobić sobie krzywdę. To też niestety bardzo częsty przypadek, że trafiają do mnie osoby, które próbowały ćwiczyć z osobami z Youtube różnymi i mówią “bolą mnie kolana”, “bolą mnie plecy” no i robimy podstawowe ćwiczenia, przysiady, których tam są setki podczas trwania takiego treningu, i okazuje się że setki tych przysiadów są robione w zły sposób. Także w ogóle też bardzo dużo o tym mówię, żeby próbować najpierw spotkać się chociaż kilka razy z osobą profesjonalną by pokazała te podstawowe wzorce ruchowe. I później leć na matę, żaden problem, ale żeby robić to właśnie w dobry sposób też. Nie chodzi tylko o to żeby skakać, ale żeby skakać dobrze.

[I] – Dokłądnie, ja pamiętam taki moment kiedy właśnie pierwszy raz spotkałam się z trenerem personalnym. To był chłopak który trenował mojego męża i to był ten moment, kiedy ja dopiero co miałam zacząć odstawiać ten gluten. Więc podniesienie nogi to była dla mnie masakra. I pamiętam taki moment, taka trochę banalna metafora, ale pierwsze spotkanie z taką osobą  jak Ty, dla niektórych wygląda jak pójście do fryzjera z brudnymi włosami. Że my się czujemy jacyś tacy niegotowi, ale zupełnie niepotrzebnie, mamy iść tam po to by ktoś nam pomógł.  To też jest bardzo ważne, pamiętam, że dla mnie to było bardzo trudne. Kiedy ja na przykład właśnie miałam spotkanie z tym chłopakiem. To było fajne ale wiedziałam, że ja miałam zero kondycji. Dla mnei to jest ważne, żeby coś usłyszeć, żeby coś się zaczęło zmieniać to ważne jest by po prostu usłyszeć prawdę. I tak jak wspomniałaś, te ćwiczenia, czy nawet te kilkanaście czy kilkadziesiąt minut dziennie sprawiają że ja się po prostu super czuję. I to jest chyba dla mnie tutaj najważniejsze. Że ja bym tego na nic innego nie zamieniła. Po prostu ktoś kto zaczyna o siebie systematycznie dbać, o swoją głowę i o swoje ciało po prostu czuje się zupełnie inaczej.

[M] – No zdecydowanie. I tego stresu nagle okazuje się że jest mniej. Ja w ogóle mówię o ćwiczeniach już jak o myciu zębów. Źle się czuję jak nie umyję zębów i tak samo jak źle się czuję jak nie poćwiczę codziennie.  To nie musi być półtorej godziny na siłowni,coś mega wysiłkowego. Ja mogę sobie  wyjść na godzinę na rower i po  prostu rekreacyjnie pojeździć. Ale ten nawyk, który nabywamy to bardzo zdrowy nawyk. Też często o tym mówię że ruch jest podstawowym darem człowieka i dlaczego my w ogóle usiedliśmy na tych kanapach, wzięliśmy to  przysłowiowe piwo w rękę i siedzimy. Zabieramy sobie coś co mamy w naturze, powiem więcej, działamy tym brakiem ruchu wbrew naturze. Bo jednak jesteśmy stworzeni do tego by się ruszać. Wiadomo że z wiekiem te wzorce ruchowe nam się niestety zmieniają. Jak masz małą córeczkę, to jak ona robi przysiad to jest to tak piękny przysiad, którego my już niestety nie jesteśmy w stanie fizjologicznie wykonać w żaden sposób. Niestety przez to że siadamy do ławek, do szkoły, to wszystko się rujnuje, te wzorce ruchowe. Dlatego musimy się uczyć od dzieci raczkowania i chodzenia i biegania. I jak najwięcej im towarzyszyć w tym wszystkim, turlać się po podłogach robić różne rzeczy. Bo to jest to właśnie taki cudowny czas kiedy te dzieci robią to tak beztrosko, bez zastanawiania się. I powinniśmy też jako rodzice z tego jak najwięcej korzystać. I taki ruch też jest ruchem. Także nie trzeba koniecznie iść na półtoragodzinny trening, można pobawić się po prostu z dzieckiem. Udać że jest obciążeniem, robić z nim przysiady, tylko poprawne technicznie i można naprawdę super spędzać razem czas, nie czując że potrzebujemy osobnej jednostki czasowej na to by zrobić trening. A powiedz mi jak teraz wygląda Twoje życie? Rozumiem że jesteś dużo spokojniejsza, masz spokojniejszą głowę, jesteś sprawniejsza fizycznie i psychicznie. A powiedz czy ta tarczyca jest unormowana czy w tym kontekście stresu masz jeszcze jakieś wahnięcia? Czy na co dzień to odczuwasz? 

[I] – No właśnie mi to trochę zajęło, tak jak mówiłam, gdzieś tam się obserwowałam, byłam pod kontrolą lekarza. Myślę że ja nauczyłam się obserwować swoje ciało. I nie chodzi o tutaj nawet o jakieś kilogramy, które zawsze są konsekwencją. Czyli na przykład jeśli moje wyniki są gorsze no  to przede wszystkim jakieś tam kilogramy  by mi przybywały. Natomiast myślę, że już umiem czytać swoje ciało. Akurat u mnie jest to dosyć proste, jeśli zaczynam coś tam czuć w moim gardle znaczy że pierwsza rzecz – muszę zrobić badania. Jestem pod stałą kontrolą lekarza. I to nie jest tak że ta moja choroba jest uśpiona. Wiem że ludzie mają różne historie, niektórzy nie biorą leków bo nie muszą. Ja biorę leki, ale jest to unormowane. Był taki spadek, bo było dużo dużo lepiej, w momencie kiedy zostałam mamą adopcyjną, lekarz mi to później wyjaśnił, i to była chyba ta adrenalina. I wtedy schodziłyśmy z tych leków, później wróciłam do tej samej dawki. Ale jest ok, jest to unormowane, wiem czego nie jeść, biorę leki systematycznie. Po prostu chyba już nie ma w moim życiu tych niespodzianek. Że nie wiesz czy Ty dzisiaj oddychasz, czy oddychasz i tyjesz. Więć myślę że jest bardzo ok i mam nadzieję że to tak zostanie, bo wierzę w to że jest to bardzo zależne od naszego trybu życia i od tego co robimy ze sobą każdego dnia. I ja gdzieś tam musiałam się nauczyć tego że trochę wyjątkowo, albo bardziej niż niektórzy muszę szanować swoje ciało. I dwa razy się zastanowić nad tym c z nim robię i co zjem. Ale nie jest to teraz dla mnie problemem i myślę że to nie jest kwestia stawania co chwilę na wagę i zastanawiania się czy przytyłam kilogram czy nie. Tylko raczej chodziło tutaj o taki zupełnie nowy styl życia, którego wcześniej nie miałam.

[M] – Takie wchodzenie na wagę tylko powodowałoby stres, bez sensu. 

[I]  – Dokładnie, znowu bym się stresowała czymś.

[M] – Iga, a jak idziesz do knajpy ze znajomymi czy z mężem to jest dla ciebie problemem wybranie jakiejś potrawy? Czy jest to dla Ciebie problemem że nie jesz glutenu, że opierasz swoje menu na tej kaszy jaglanej Czy jakby “no problem”.

[I] – Nie mam problemu. W sensie dałam przykład tej kaszy, bo to jest taki przykład czegoś, czego ja nie cierpiałam wcześniej. Kasza jaglana jest czymś takim do czego ja sama siebie musiałam przekonać. Że to jest po prostu dobre, decyduje się dzisiaj że będę to lubiła i będę to lubić i koniec. Nie, myślę że idąc do knajpy zawsze jest jakiś fajny wybór, jakieś sałatki czy jakieś mięso, cokolwiek co jest dostępne bezglutenowe. To nie jest też tak, że ja tak w ogóle nie jem glutenu. to też jest porada, którą dostałam od mojego lekarza, endokrynologa, żeby sobie nie zrobić nietolerancji. Więc czasami to wiesz, raz na jakiś ruski rok zjem sobie tą pizzę czy coś innego. Natomiast nie, nie mam w ogóle teraz takich problemów. Na początku tak było, ale znowu, albo to może być mój styl życia albo to może być mój problem. Więc staram się by to nie był mój problem tylko przyjemność i zawsze da się coś fajnego znaleźć i zjeść.

[M] – Rewelacja, właśnie najtrudniejsze w tym wszystkim jest zmiana tego podejścia i nie fixowanie się na tym, na ważeniu tych kilogramów. tym bardziej my kobiety, kiedy mamy ten cykl ta waga się waha, dziś może być tyle, jutro kilogram więcej tylko dlatego że spałaś w nocy. I to też powoduje ogromny stres u kobiet którym zależy na tym aby gubić tą wagę. A to jest totalnie zbędne. Powinniśmy robić tak jak Ty zrobiłaś. To jest w ogóle cudowny przykład, cieszę się że rozmawiamy, bo to jest ta zmiana w głowie, tego stylu życia. Od dzisiaj, stopniowo ale zmieniam ten styl życia. Tamtej Igi i tamtego odżywiania już po prostu nie ma i nie będzie. I to tu akurat, w Twoim przypadku spowodowała to choroba, czego nikomu nie życzę, bo jesteśmy z tym do końca życia. I dlatego tym bardziej czasami dziwi mnie, że zdrowi ludzie, którzy mają jeszcze szansę nie być chorymi, nie korzystają z tego. Bo to nie są jakieś diametralne zmiany. Odstawiłaś gluten, od czasu do czasu zjadasz pizzę, nie ma z tym problemu. Ja też każdemu mówię, nie wywracaj do góry nogami swojego świata bo zrezygnujesz po kilku dniach. zmień myślenie, myśl sobie teraz bedę nowa, krok po kroku. Także cudownym przykładem jesteś, tego że można tak zrobić i że to nie kosztuje dużo. 

[I] – Ja myślę że to jest to co powiedziałaś, to nie może być wszystko albo nic. A z drugiej strony ja tak troszeczkę sama ze sobą rozmawiałam, na takiej zasadzie że ok, zrezygnuję z czegoś tam, nie wiem na przykład z jedzenia chleba. Ale to nie oznacza że nie mogę jeść czegoś tam innego. Pamiętam że jak właśnie odsawiałam ten gluten już tak na dobre. niektórzy ludzie pewnie by powiedzieli że nie można wtedy pić kawy nie wiem, jakiś tam innych, teiny i tak dalej. Ja na przykład kawy nie odstawiłam. Między innymi dlatego, że widziałam że chcę mieć coś takiego swojego co będzie moją codzienną przyjemnością. Więc u mnie na pewno nie zadziałałoby  wszystko albo nic. Ja bym się poddała po kilku dniach i uważałabym że to jest niemożliwe po prostu. 

[M] – Jeszcze podeszłabyś do tego w kontekście totalnej porażki, że nie masz silnej woli i jaka jesteś do tyłka za przeproszeniem. 

[I] – Dokładnie! Wiesz co, dałaś też taki fajny przykład, że nie trzeba mieć jakiegoś schorzenia żeby być w takim miejscu. ale na przykład w moim przypadku, gdzie ja oczywiście podziwiam to zawsze, ale jak ktoś mówi że robi sobie redukcję przez tydzień, dwa, trzy i gdzieś tam schodzi z kilku kilogramów –  no fajnie. Ale ja mam tak jak ty powiedziałaś.ż eja w ciągu jednego miesiąca mam po prostu  wachlarz. Więc jak ja bym się skupiała na tych kilogramach, na tym wchodzeniu na wagę, na patrzeniu czy dzisiaj mam super płaski brzuch, czy bardziej płaski niż wczoraj. To po prostu wiem, że w głowie byłabym w bardzo niezdrowym miejscu. Czasem jest to kwestia zadania sobie pytania czy ja tego potrzebuję. No ja tego nie potrzebuję żeby się tak czuć.Wieć się skupiam na tym co po prostu mi pomaga a nie na tym co mnie ściąga w dół.

[M] – Rewelacja, pięknie to podsumowałaś. Mam do Ciebie jeszcze jedno pytanie. Co poradziłabyś osobom, które myślę że z chorobami autoimmunologicznymi nie są w stanie zejść z wagi.Powiem Ci dlaczego zadaję to pytanie. Dlatego że bardzo często spotykam się z czymś takim, że chciałabym schudnąć ale ja mam insulinooporność czy Hashimoto i to jest niemożliwe żebym ja schudła, co ja mam zrobić. I to jest jeden z takich elementów, dla których oglądając Twoje Insta Story, gdzie opowiadałaś jak schodłaś, poczułam takie natchnienie natychmiast zaproszenia Cię do mojego podcastu. Bo poczułam że “ludzie, przecież to się da!” Iga pokaż moim słuchaczom, pokaż dziewczynom, które się do mnie zgłaszają że to się da. Co więcej Ty im dajesz gotowe rozwiązania w tym podcaście. co mają zrobić, oczywiście nie rekomendujemy każdemu odstawienia glutenu, bo nie my od tego jesteśmy. ale jakby pokazać że jesteśmy jednostkami, które mogą to zrobić. Jest to kwestia znalezienia swojego sposobu. Boże odpowiadam na twoje pytanie.

[I] – Ale super że to mówisz, bo wiesz jak ja teraz sobie mysllę o moje historii i o tym co Ci opowiadałam o tej Anglii i tak dalej. To myślę że zabrakło w niej takiej osoby jaką jesteś Ty. Myślę że w ogóle w moim środowisku nie było osób które uprawiały sport. I oczywiście to nie jest tak, że ja każdą osobę, która ma schorzenie podobne do mojego czy podobne wkładam w jeden boks. Ale chcę powiedzieć że to jest taki jakby cały pakiet wsparcia, którego my potrzebujemy i cały pakiet który sami musimy sobie zaserwować. czyli ok, możesz zacząć od diety, ale nie kończ tylko na diecie bo potrzebujesz ruchu. Albo możesz zacząć od ruchu, ale też potrzebna jest ta dieta. Tutaj potrzebne jest i jedno i drugie. Naprawdę przekonuję się o tym każdego dnia. ciekawe jest to że właśnie jakiś czas temu jak wrzuciłam to do siebie na Instagramie, to kilka dziewczyn zaczęło do mnie pisać mówiąc że mają podobne schorzenie. Ale dlaczego ruch. Zaczęły mnie pytać czemu ten ruch. No w naszym przypadku, w sensie moim i tych dziewczyn, my mamy bardzo zwolniony metabolizm. I to jest też ważne. Myślę że to jest też taki pakiet: ta dieta, zdrowy tryb życia, żywienia i ruszania się. no i fajnie się oddać w ręce kogoś kto to potrafi.

[M] – Bo też nie każdy ruch przy chorobach autoimmunologicznych jest wskazany. To też trzeba mieć na uwadze, że bardzo często takie osoby skupiają się na redukcji wagi, więc muszą jak króliczek pędzieć. A własnie nie, absolutnie  przy tego typu chorobach zupełnie inny rodzaj treningu będzie się sprawdzał, ale potrzebna jest cierpliwość. 

[I] – Dokładnie, to jest to słowo. Cierpliwość systematyczność i takie szukanie sposobu na siebie by się nie zniechęcić. Bo to nie jest na prawdę tak, że te efekty są jutro. Naprawdę potrzeba czasu. I tak jak sama Ci powiedziałam, jak spojrzałam na to zdjęcie przed i po no to faktycznie widzę dużą różnicę. Ale na przykład nie miałam takiego podejścia, ubiorę się w kostium kąpielowy, zrobię foty a potem ubiorę się za jakiś czas bo ja się na początku sama nie spodziewałam takiego efektu. Nie widziałam gdzie z tym jestem w stanie dojść i gdzie się zatrzymam. Dlatego myślę, że to jest ważne by znaleźć swój sposób.

[M] – To jest teżbardzo, turbo ważne, że nie byłaś nastawiona na minus 3 kilo w miesiąc. Bo ludzi eprzychodza z takimi celami. Chcę schudnąć 20 kilo, ok schudniesz – i co dalej? Nie, zmieniamy swój styl życia. nie wracamy do tego co nie działa. Jeśli coś robisz i to nie działa, bo nie chudniesz, gdy Twoim celem jest schudnięcie. To znaczy że musisz zmienić tę metodę. A my jesteśmy czasem tak zafiksowani i widzę w oczach tych ludzi, że on sobie myśli, mhm gadaj zdrów, ja swoje wiem. I myślę sobie, ok, zgłaszasz się do mnie. Być może ja mówię coś co jest dla Ciebie nowością, być może coś z czym wewnętrznie nie chcesz się zgodzić, bo ja chce wprowadzić w Twoje życie jakieś zmiany, dlatego że to co robisz nie jest w tej chwili najlepsze dla Ciebie. Jeśli nic się nie dzieje z Twoim ciałem, jeśli wprost przeciwnie, zamiast chudnąć tyjesz. To coś tam nie trybi. I być może po prostu warto byłoby posłuchać, wrócić do domu, zastanowić się i pomyśleć sobie, hm może jednak coś w tym jest. A bardzo często właśnie ludzie nastawiają się na taki “no ale co ja mam teraz nie jeść chleba”? Nie, więc  ludzie chcą zmian, nie wprowadzając zmian. Fajnie jest tak jak jest, super by było jakby się coś zmieniło ale może tak przy okazji. 

[I] – I tez tak sobie myślę, że czasami ta fiksacja jeśli chodzi o te kilogramy, na przykład -20 czy minus ileś tam. Czasami to wcale nie musi być aż tyle żeby dobrze wyglądać. Efekt może być dużo lepszy. Jak my często myślimy o zrzucaniu kilogramów. Pamiętajmy że trenując nasze mięśnie też ważą.I tak dalej. Ale to tak jak mówisz, to jest naprawdę wszystko w głowie. i dopóki nie znajdzie się wokół siebie takich mądrych osób, które są w stanie to wszystko  tłumaczyć i dopóki nie zaczynamy słuchać to to jest takie stanie w miejscu. Ja przynajmniej ze swojej strony dokonuje obserwacji, bo często rozmawiam z ludźmi, szczególnie z dziewczynami, które też są w takim miejscu, często mają to Hashimoto. Mają przed sobą tą całą drogę, zwalczenia o siebie. Ale często o stanie w miejscu sprawia że człowiek jeszcze więcej tyje, jeszcze więcej się nie rusza. i to co chwilę jest trudniejsze.

[M] – Trzymamy kciuki, trzymam Iga kciuki żeby jak najmniej się stresowała. Żeby Twoje hormony nie skakały do góry, żeby to było unormowane, bo wtedy będziesz też spokojniejsza. a spokój jest jedną z ważniejszych rzeczy w życiu, bo powoduje że nagle wszystko się układa, jako jeden z wielu czynników oczywiście, ale jest naprawdę bardzo, bardzo ważny. Ogromnie Iga Ci dziękuję, za to że podzieliłaś się swoją historią. 

{I] – Ja bardzo dziękuję za zaproszenie. 

[M] – Jest bardzo, bardzo późno, ale dałyśmy radę. Iga, wydałaś przecudowny wdzięcznik, ja bym bardzo chciała żebyś o tym opowiedziała. Bo w ogóle ten produkt dla dzieci jest jakimś sztosem. 

[I] – Wiesz co, ja na początku wydałam taki wdzięcznik dla osób dorosłych. Ja to nazywam wdzięcznikiem przedsiębiorczej cheries.niedawno była premiera wdzięcznika dla dzieci. I to jest taki temat bardzo bliski mojemu sercu ale i też zbliżony do tego o czym rozmawiamy. Po priewsze często widizmy że szklanka jest nie do połowy pełna a do połowy pusta. I właściwie tego jesteśmy uczeni, w domu, w szkole, w pracy. Takiego braku wdzięczności. A druga rzecz, że często jestesmy też uczeni zadawania sobie takiego pytania “dlaczego”, w sensie “dlaczego mnie to spotkało, dlaczego tyle ważę”? I w momencie kiedy zadajemy sobie to pytanie, to zaczynamy sami siebie stawiać w takim miejscu ofiary. I tak mówiąc bardzo w skócie, to myślę że ja byłam właśnie w ten sposób wychowywyana, gdzie wszystko było albo cały czas źle , czyli myślałam że za mało  i tak dalej. Albo właśnie stawiałam się sama w tym miejscu ofiary, czyli “dlaczego nie mieszkam w tym miejscu, dlaczego jeszcze tego nie mam” i tak dalej. I sama zaczęłam testować i szukać metody, która zacznie działać na mnie. a że ja jestem bardzo strategiczna, to ja potrzebowałam czegoś co będzie miało taki element emocji ale i strategii. I stąd powstał wdzięcznik. I ten wdzięcznik dla dzieci mam nadzieję jest takim narzędziem, które pomoże rodzicom uczyć swoje dzieci nie tylko wdzięczności ale też pewności siebie ale i rozpocznie taką rozmowę i dialog. Bo dzieci zawsze robią to co  widzą w domu. Więc jest to też taka trochę moja misja żeby nie tak jak ja, te dzieci potem w dorosłym życiu musiały sobie pewne rzeczy zmieniać i układać. ale aby po prostu miały to poukładane wcześniej. Więc zapraszam do zapoznania się z wdzięcznikami.

[M] – Ja również, bo to jest cudowna rzecz. bardzo często w takim codziennym życiu zapominamy o tak prozaicznych rzeczach jak wdzięczność, a każdy z nas powinien sobie usiąść wieczorem i nie myśleć “Boże czemu mnie to spotkało” tylko “Co ja dzisiaj zrobiłam fajnego”, “za co jestem sobie wdzięczna”. Ja miałam cudowny pierwszy wywiad, mój pierwszy wywiad z gościem.

[I] – O jak miło.

[M] – Będe Ci na prawdę bardzo za to wdzięczna. Iga, ogromnie ci dziękuję, zapraszam naszych słuchaczy do @przedsiębiorczecheries, będziemy myśle się jeszcze słyszały i widziały. Serdeczne dzięki Iga.

[M] – Na pewno, dziękuję bardzo za dzisiaj!

Mama, przedsiębiorczyni, gospodyni – jak się zorganizować żeby nie zwariować?

Mama, przedsiębiorczyni, gospodyni – jak się zorganizować, żeby nie zwariować?

Cześć. Mam na imię Marta i zapraszam Cię do mojego podcastu. Jeśli, choć kilkukrotnie zdarzyło Ci się pomyśleć „Zaczynam od poniedziałku” to ten podcast jest właśnie dla Ciebie. Motywacja, ruch, odżywianie, nawyki, ale także biznes trenera od kuchni i fit świat od zaplecza. O tym będziemy sobie tutaj rozmawiać. Zapraszam.

Cześć. Witam Cię drogi słuchaczu w dziewiątym odcinku mojego podcastu „Zaczynam od poniedziałku”. Jakiś czas temu jedna z moich słuchaczek mówi do mnie tak:

„Marta, ja jestem w ciągłym niedoczasie, jak ty to robisz, że ogarniasz dzieciaki, masz swoją działalność, chodzisz do pracy, prowadzisz treningi do tego jeszcze znajdujesz czas na to że poćwiczyć, nagrać podcast, wypuścić ebooka i jeszcze wrzucić posty na social media? Jak ty to w ogóle organizujesz?”

No i przyznam szczerze, że mnie to pytanie zaskoczyło, bo ja na co dzień się właściwie nie zastanawiam nad tym jak to robię, albo kiedy to robię. Tylko po prostu to robię. Wiec postanowiłam dzisiaj co nieco na ten temat opowiedzieć, bo rzeczywiście patrząc np. na mój Instagram, na moje social media, może się wydawać, że ja bardzo dużo rzeczy wykonuje w ciągu dnia. Tak naprawdę to nie jest tak, że jestem cały czas w pracy. Chociaż ogólnie rzecz biorąc moja głowa jest odkąd prowadzę swoją działalność, ale myślę, że każdy, kto jest na „swoim” albo ma swoją firmę, swoje przedsiębiorstwo to potwierdzi to, że to już nie jest taka praca na etat, że 16:00, pyk, zamykamy drzwi korporacji jakiejś i jedziemy do domu, odrywamy głowę, jesteśmy tylko z rodziną i nie myślimy o swojej pracy. Bo rzeczywiście ja pracując w korporacji tak miałam, że zostawiłam pracę w pracy, a do domu szłam do spraw domowych, a odkąd jestem na własnej działalności, no to zupełnie inaczej to wygląda. Cały czas gdzieś tam te moje myśli, nawet w czasie wolnym krążą wokół pracy. Cały czas, uczę się tego, żeby odrywać te myśli od pracy i być tam, gdzie mam być tu i teraz, ale jest to rzeczywiście piekielnie trudne.

Ogólnie rzecz ujmując większość rzeczy, które robie w ciągu dnia są rzeczywiście zaplanowane, ale to też wynika z tego, że po prostu prowadząc treningi muszę to mieć wpisane w kalendarz i muszę mieć to zaplanowane o danych godzinach, no bo inaczej stworzyłby się chaos i nie miałoby to najmniejszego sensu, ale pomijając pracę tutaj w studio u mnie z dziewczynami. Rzeczywiście mam tak, że staram się zaplanować swoje działania na dany dzień. Na dany tydzień. A niektóre czynności nawet na dany miesiąc. Wpisując w internet hasło „Jak zorganizować się będąc mamą?” Wyskoczą wam setki stron, na których znajdziecie mniej więcej te same sposoby i oczywiście mogę Wam je przytoczyć, ale to nie ma najmniejszego sensu. Jeśli jesteście ciekawi, jakie to są internetowe sposoby, to po prostu wpiszcie w Google takie hasło.

Opowiem Wam o tym jak ja staram się zorganizować swoje działania, które tak jak wspomniałam w głównej mierze toczą się wokół mojego biznesu. To może za dużo powiedziane, ale wokół mojej pracy. Ja jestem ogólnie typem Skowronka i bardzo wcześnie wstaję, jest to też spowodowane tym, że tak naprawdę tylko rano mam taki czas, kiedy mam rzeczywiście cisze, spokój. Nikt mi nie przeszkadza, nikt nic ode mnie nie chce. Uwielbiam ten czas. Z jednej strony marzę o tym, żeby wykorzystać go na relaks i ciepłą kawę, to też robię, ale z drugiej strony mam świadomość, że drugiego takiego momentu w ciągu dnia mieć nie będę i jest to najlepszy moment do tego, żeby zaplanować swoje działania, albo nawet też popracować rano. Też mam tak, że jednak ten umysł rano mam taki świeży. Nie zawracam sobie niczym głowy, tylko mogę się otworzyć, jestem najbardziej kreatywna, wpadam na najwięcej pomysłów. Poranki są rzeczywiście takim momentem, kiedy najlepiej mi się pracuje. Dlatego te godzinę, półtorej rano wykorzystuje albo na zaplanowanie dnia tygodnia, albo już na czystą pracę, którą mam wcześniej zaplanowaną.

Jestem z natury mało spontaniczną osobą, raczej taką mocno stąpającą po ziemi i ja nie lubię jak mnie coś zaskakuje. Oczywiście potrafię się jednocześnie odnaleźć w takiej zaskakującej sytuacji przynajmniej w większości z nich, ale wolę sobie zaplanować swoje działania, wolę zaplanować to, co powinno się w danym dniu u mnie wydarzyć, a zostawiam mały margines takiej spontaniczności. Ona wprowadza w mój dzień taki niepokój, a ja wolę być spokojna. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że każdy z nas jest inny, każdy z nas lubi inną formę działania i osobą spontanicznym planowanie pewnie w ogóle nie będzie się podobało i mają do tego całkowite prawo. Róbmy wszyscy to na co mamy ochotę. Natomiast mnie to planowanie wprowadza w takie poczucie bezpieczeństwa. Jest to dla mnie dosyć ważne, że ja przynajmniej teoretycznie wiem co się wydarzy w moim życiu.

Jeśli chodzi o moje działania w social mediach to ja staram się zaplanować posty. To po prostu siadam i planuję je w aplikacji na tydzień z góry i to się super sprawdza, dlatego że po prostu siadam raz na 45 minut, godzinę. Planuję posty, wrzucam do aplikacji i one się już później same udostępniają. Oczywiście w tym czasie, kiedy mają być udostępnione ja jestem też online, ale już nie martwię się tym, że nie wiem co mam napisać, że jestem zaskoczona, że powinnam coś napisać, ale nie wiem co. Więc to jest takie bardzo fajne narzędzie, żeby mieć też taki spokój i wiedzieć co chcemy powiedzieć dużo wcześniej.

Jeśli chodzi np. o nagrywanie podcastów, no to też tematy podcastów mam przygotowane wcześniej. Jest ich kilkadziesiąt. Natomiast to o czym w danym momencie chcę powiedzieć wybieram sobie tak troszkę na bieżąco. No na przykład ten podcast powstał totalnie spontanie, właśnie w wyniku pytania, które zostało mi zadane i pomyślałam sobie, że właściwie to jest również bardzo fajny temat do tego, żeby opowiedzieć o tym.

Ogólnie rzecz ujmując takie tematy na podcasty mam wymyślone, opracowane no i po prostu będą powoli się tutaj pojawiały. To się super sprawdza, dlatego, że jeśli ktoś z Was pod chciałby zacząć nagrywać podcasty i wymyśliłby jeden temat, no to później mogłoby się okazać, że na tym jednym temacie by się skończyło. Na tym jednym podcascie. Dlatego warto zawsze przed rozpoczęciem jakichkolwiek działań mieć jakiś plan, jakiś pomysł. Zrobić sobie burze mózgów z kimś. To jest też super sprawa. Przygotować sobie tematy, które chcemy w social mediach właśnie opublikować, czy na podcascie, czy na YouTubie, jakby to wszystko jedno. Ale żeby nie zrobić tego, tylko raz, czyli wymyślić jeden temat i później szukać dopiero pomysłów na kolejny, dlatego że może się okazać, że to będzie na tyle kłopotliwe i na tyle to będzie duża bariera, że po prostu na tym jednym skończymy. No a warto jest, jeśli chcemy coś robić to brnąć w to dalej jak najbardziej.

Co do ogarniania dzieci, szkoły i lekcji. No to moja córka jest na tyle duża, zresztą ona nigdy nie wymagała jakiejś specjalnej opieki z naszej strony, jeśli o to chodzi. Natomiast rzeczywiście z synem muszę chwilkę posiedzieć, ale to też słuchajcie on jest w drugiej klasie, kończy drugą klasę, więc to nie są jakieś lekcje czy referaty i tego typu rzeczy. Więc na to spokojnie można znaleźć czas to jest mniej więcej godzina dziennie, zazwyczaj robię to w przerwach między poranną a wieczorną sesją treningową tutaj w studio. Tego nie planuję jakoś tak co do godziny, no ale wiem, że codziennie te lekcje ma zadane, więc codziennie ten czas muszę mu poświęcić. Jeśli nie mogę tego zrobić, no to wtedy robi to mój mąż. Ogólnie wsparcie drugiej osoby w codziennym życiu, już nie mówię o biznesie, ale w takiej codzienności jest na pewno na wagę złota. Co nie oznacza, że będąc w pojedynkę nie damy sobie rady, bo też sobie damy radę. Jest to kwestią no takich właśnie organizacji.

Co do moich treningów, zawsze wiem ile tych treningów w tygodniu wykonam to jest też zaplanowane. Planuję to z tygodnia na tydzień, wynika to z ilości pracy, jaką mam w studio, a która jest jakby nadrzędną rzeczą nad moimi własnymi treningami, ale czasami zdarza się tak, że spontanicznie ktoś odwołuje swój trening więc wtedy na przykład robi mi się godzina przerwy i właśnie wtedy jest ten moment na spontaniczność.

Robię w tym czasie właśnie swoje ćwiczenia, więc też staram się to zaplanować, ale jeśli okazuje się, że albo tej pracy jest więc albo nie mogę po prostu zrobić z tego treningu to też nie rozpaczam jakoś tam bardzo, bo to nie ma sensu. Lepiej jest zrobić nawet pół godziny niż nie zrobić zaplanowanej półtorej godziny, no bo lepszy taki ruch niż żaden. Także, jeśli w ciągu dnia brakuje Wam czasu na taki pełnowartościowy trening, który powinien spać przysłowiowy 60 minut, a macie 20 minut, no to też wykorzystajcie te 20 minut na ruch, a nie na nieruch, bo po prostu warto.

Jeśli chodzi na przykład o gotowanie, o tego typu rzeczy, o zakupy… Zakupy robimy raz w tygodniu, no czasami takie świeże produkty kupujemy w tygodniu. Takie duże zakupy robimy sobie raz w tygodniu i to wystarcza. Też super, że jedziemy raz, a porządnie do sklepu, a nie rozdrabniamy się na drobne. Oczywiście no zdarzają się produkty, które na świeżo są najlepsze, więc tam jakaś piekarnia, czy tego typu rzeczy to wpadają częściej. No ale to już nie są rzeczy, które trzeba planować, ale staramy się pomyśleć zawsze co będziemy jeść w danym tygodniu. Chociażby pobieżnie o zrobić właśnie zakupy pod to jedzenie, żeby później nie siedzieć i nie myśleć i nie zastanawiać się. Tylko no mniej więcej wiedzieć co przygotować i też zaplanować sobie to. Jeśli będziemy w obszarze jedzenia działać spontanicznie to jest ogromna szansa na to, że będziemy sięgać po produkty, które przygotowuje się szybko. Produkty, które są na przykład tylko do wsadzenia do mikrofali, czyli często przetworzone rzeczy. A jeśli wcześniej będziemy mieli zaplanowane to co chcemy zjeść w ciągu tygodnia i mam tu na myśli głównie obiady, bo to jest mam wrażenie taka rzecz, która zajmuje nam najwięcej czasu, jeśli chodzi o przygotowanie. Jeśli wiemy co będziemy jeść danego dnia na obiad no to jest to już dużo prostrze. Także to sobie na pewno jest warto zaplanować.

Staram się również codziennie rano ten kwadrans wygospodarować na to, żeby czytać książkę. No wieczorem niestety nie czytam, bo oglądamy zazwyczaj seriale, to jest taki nasz rytuał. Taki właśnie wieczorny relaks już jak dzieci położą się spać. No to mamy też chwilkę czasu na to, żeby sobie odpalić jakiś fajny serial na Netflixie, bardzo to lubimy. Także niestety wieczorem przed snem oglądam telewizję. Wiem, że nie powinnam, ale oglądam. Dla lepszego snu nie powinnam, ale oglądam. Właśnie rano staram się wygospodarować chociaż kwadrans na to, żeby poczytać książkę, to jest też super bo robię sobie po prostu ciepłą kawę siadam sobię przy tej kawie i przy książce, jak jest ciepło to wychodzę sobie na balkon. No i to jest też taki moment no przecudowny w ciągu dnia. Sprzątam też rano, aczkolwiek oczywiście nie codziennie zazwyczaj raz w tygodniu tak porządnie. A na co dzień no to ogarniam bardzo późnym wieczorem, już jak wracam do domu gdzieś około 22:00-22:30. Bardzo nie lubię budzić się w bałaganie. Więc tak naprawdę takie wiecie, rzeczy powszechne. Ogarniam późnym wieczorem jak wracam do domu.

Kolejną bardzo ważną rzeczą w tym wszystkim jest to, żeby nauczyć się odpuszczać. Bo nie jesteśmy w stanie jednoosobowa zapanować nad wszystkim. Nad domem, nad porządkiem, nad prasowaniem, nad lekcjami dzieci, nad prowadzeniem własnego biznesu, nad pracą, nad byciem twórczym, kreatywnym i nad tryliardem innych rzeczy. Dlatego powinniśmy też nauczyć się odpuszczać. Ja np. nie gotuje, jeszcze do wczoraj korzystałam, przez kilka miesięcy z kateringu. Teraz jest możliwość korzystania z cudownych rzeczy, które są targu, z truskawek, szparagów, ze wszystkiego innego. Też mniej chce mi się jeść, to też odpuszczam sobie na wakacje ten katering, ale gotowanie jest jedną z tych rzeczy, które ja ogólnie odpuszczam. Co prawda mój mąż przygotowuje obiady, całą resztę gdzieś tam ogarniam, ale zabieram po prostu posiłki do pracy. Wcześniej lekko zaplanowane, bo często nie planuje sobie drugich śniadań. Na śniadanie zawsze jem to samo, wiec tutaj nie mam żadnego problemu. Obiady, to wiemy właśnie wcześniej z mężem co mniejwięcej będziemy jeść, ale rzeczywiście on gotuje. Gotowanie nie jest też taką moją mocną stroną. Nie relaksuje mnie, wprost przeciwnie, więc staram się go unikac jak mogę. Mogę sprzątać po gotowaniu. Niech ktoś mnie nakarmi, a ja potem posprzątam.

Często też odpuszczam takie dogłębne, codzienne sprzątanie. Bo nie jestem w stanie tego zrobić. Nie prasuje rzeczy dopóki ich ktoś rzeczywiście nie potrzebuję założyć i podziwiam kobiety, które prasują każde pranie. No jest to dla mnie na prawdę wyjątkowe. Reszta właściwie robi się sama. Pierze się samo, mam odkurzacz który sam sprząta podłogę. Mega fajne udogodnienie. Wychodzę z domu, wracam, jest czysta podłoga. A jeśli chodzi o takie sprawy zawodowe to rzeczywiście to wydaje mi się, że odpuszczam najmniej, bo jestem bardzo skoncentrowana na swojej pracy. Bardzo mi na niej zależy bardzo ją lubię. Jestem jej w pełni oddana. Ja właśnie nie czuję tego, że jestem w pracy i to jest to może też z jednej strony zgubne.

No i kolejna rzecz, na którą zdecydowanie muszę popracować to jest długość i jakość mojego snu. Wydaje mi się, że dosyć mało śpię, a z drugiej strony wydaje mi się, że jakoś bardzo tego snu w dużej ilości nie potrzebuję. No aczkolwiek badania mówią jedno, a ja swoje. Więc to jest taki obszar rzeczywiście, na którym muszę jeszcze popracować. Natomiast bardzo często też robię sobie takie „power nap” tzn. dlatego, że mój system pracy jest taki, że pracuje rano i pracuje wieczorami, a w ciągu dnia gdzieś tam dwie, trzy godziny jestem wolna i wtedy właśnie jest czas na ten obiad i na taką krótką drzemkę, która dodaje mi naprawdę bardzo dużo energii. Nie mam żadnego problemu z tym, żeby zasnąć w ciągu dnia, bo wiem, że niektórzy borykają się z tym, że to jest dla nich w ogóle nie do pomyślenia, żeby po prostu przyłożyć głowę do poduszki w ciągu dnia i się zdrzemnąć, ja nie mam z tym żadnego problemu. Także też to są takie drzemki, które dodają mi bardzo dużo energii. Wystarczy jej na długo w ciągu dnia. Dlatego może też ten sen później może być trochę krótszy, a może po prostu jest trochę krótszy, a nie powinien być. Ale rzeczywiście tego snu te 5,5h-6h to jest taka moja norma. Czasem zdarza mi się spać troszkę dłużej szczególnie w weekendy, kiedy nie musze rano się zrywać, dopóki pies mnie nie poprosi o spacer. Ale ona w weekendy też jest taka troszeczkę łaskawsza na szczęście.

No i tak to ogólnie wygląda. Staram się planować oczywiście swoje działania, staram się być w miarę możliwości zorganizowana, ale to dlatego, że daje mi to poczucie kontroli. Wynika to troszkę też z mojego charakteru. Ja po prostu lubię taki system, to mi odpowiada. Ale nie każdy musi w taki sposób prowadzić swoje życie, swoją pracę, swój biznes, swój dom. Jesteśmy bardzo różni. Niech każdy robi jak chce, jak uważa.

Ale jeśli to, co Wam dzisiaj powiedziałam przyda Wam się do czegoś, to będę bardzo szczęśliwa. Mam nadzieję, że też odpowiedziałam tej słuchaczce, które zadała mi to pytanie. Bardzo serdecznie dziękuję za to, że dzisiaj mi towarzyszyliście. No i co? Słyszymy się w następnym odcinku, już dziesiątym, trudno w to uwierzyć. Pozdrawiam Was gorąco.

<iframe src="https://open.spotify.com/embed/episode/5gkaZAUMNby9pEbKaFrpgw" width="100%" height="232" frameBorder="0" allowtransparency="true" allow="encrypted-media"></iframe>

Jak schudnąć z określonej partii ciała?

Jak schudnąć z określonej partii ciała?

Cześć. Mam na imię Marta i zapraszam Cię do mojego podcastu. Jeśli, choć kilkukrotnie zdarzyło Ci się pomyśleć „Zaczynam od poniedziałku” to ten podcast jest właśnie dla Ciebie. Motywacja, ruch, odżywianie, nawyki, ale także biznes trenera od kuchni i fit świat od zaplecza. O tym będziemy sobie tutaj rozmawiać. Zapraszam.

Cześć. Witam Cię drogi słuchaczu w ósmym odcinku mojego podcastu „Zaczynam od poniedziałku”. Dzisiaj zastanowimy się nad tym, czy możliwe jest zgubienie tkanki tłuszczowej tylko z określonej partii ciała. No bo bardzo często jest tak, że ogólnie rzecz biorąc podobamy się sobie, ale znajdujemy w sobie takie części ciała, które stwierdzamy, że chcielibyśmy wyszczuplić, wyrzeźbić, wysmuklić. No u kobiet zazwyczaj są to okolice brzucha, pośladków, ud. U mężczyzn też zazwyczaj brzuch. No i ogólnie nie chcielibyśmy dużo w sobie zmieniać, no ale fajnie byłoby, gdyby na przykład ta fałdka na brzuchu tam trochę nam się schowała i czy to jest w ogóle możliwe, żeby coś takiego zrobić.

Po pierwsze to jest tak, że mamy pewne tendencję do gromadzenia tkanki tłuszczowej w określonych miejscach, dlatego że mamy różne typy budowy sylwetki. Niektóre z nas są jabłkami, czyli ta tkanka tłuszczowa zazwyczaj odkłada się właśnie w okolicach brzucha, piersi. Tutaj na górnych partiach ciała, a mamy fajne szczupłe nogi Natomiast jeśli mamy typ budowy gruszka, no to wtedy właśnie pośladki, uda stanowią tutaj tą najbardziej problematyczną część, a cała reszta jest całkiem okej. Też możemy mieć typ budowy taki chłopięcy. To jest wtedy kolumna. Czyli nie mamy wcięcia w talii, jesteśmy szczupłe, ale mamy taką chłopięcą sylwetkę. Co też kobietą bardzo często przeszkadza. Albo jesteśmy trójkątem. Wtedy mamy szerokie ramiona, wąską talię, taką bardziej męską budowę ciała i to jest genetyka, której nie zmienimy. Czyli no nie ma możliwości jakby zmiany tego z czym się urodziliśmy. Oczywiście możemy próbować zmieniać te proporcje sylwetki, ale pewne predyspozycje w nas będą. Ja ogólnie rzecz ujmując nie mam dzisiaj dobrych wiadomości. Dlatego że no nie ma sposobu na to, żeby gubić tkankę tłuszczową tylko z określonej partii ciała, dlatego że nie możemy dać mózgowi sygnał „Hej, słuchaj, ja wyglądam super, ale jednak mógłbyś mi zlikwidować te fałdkę na brzuchu”. No nie, niestety nie. Ja powiem więcej, zazwyczaj jest też tak, że właśnie ze względu na te typy sylwetki, które mamy, jeśli nawet zaczynamy dietę redukcyjną, zaczynamy się odchudzać, to ta tkanka tłuszczowa z tych najbardziej problematycznych miejsc schodzi na końcu. Rzeczywiście, trzeba bardzo mocno się przyłożyć do tego, żeby przy danym typie sylwetki zgubić te tkankę tłuszczową z tych miejsc, w których ona ma tendencję do odkładania się. Oczywiście, właśnie jedynym sposobem na to, żeby gubić tkankę tłuszczową jest po prostu dieta redukcyjna. Czyli tak zwany ujemny bilans kaloryczny. Ona powinna być dobrze zbilansowana, musimy mieć wszystkie składniki, które powinniśmy do naszego organizmu dostarczać i będziemy te tkankę tłuszczową gubić równomiernie. Nie ma takiego sposobu, żeby gubić ją z jednego miejsca bardziej, a z drugiego miejsca mniej. Ale jeśli uzbroimy się w cierpliwość. Dorzucimy do tego odpowiednio dobrany trening, ćwiczenia. Właśnie między innymi pod ten typ sylwetki, którym jesteśmy, no to wtedy te efekty będą jak najbardziej realne i będą bardzo szybko widoczne.

Właśnie często spotykam się z tym że jeśli myślimy na przykład o gubieniu tkanki tłuszczowej z brzucha to pierwsze co robimy to myślimy sobie „Okej będę śmigać brzuszki” i wstajemy rano, mata na podłogę i lecimy 100 brzuszków dziennie. No i potem się okazuje, że tych efektów nie ma. Jeśli nie dorzucimy do tego diety redukcyjnej, ale ogólnie, jakby samo robienie brzuszków nie jest dobrym pomysłem. Jeszcze bardzo często niestety te brzuszki nie są wykonywane dobrze technicznie, co ma wpływ na później ogrom problemów. Brzuszek brzuszkowi nie równy to musimy pamiętać. Musimy nauczyć się robić tak dobrze robić te brzuchy, żeby one były efektywne. No, a bez diety redukcyjnej to w ogóle nie róbmy tego po prostu. Jest tryliard innych ćwiczeń, które można angażują mięśnie brzucha, a nie są to właśnie wspomniane brzuszki. To jest jeden z gorszych sposobów, na którym możecie wpaść. Ja wiem, że kuszą wszelkie tytuły w internetach wyzwań „rób brzuszki”, „Szóstki Weidera” czy inne ćwiczenia i będziesz mieć super talię. No niestety nie. Jak na przykład myślimy o tym, żeby wyszczuplić uda to myślimy sobie o tym, że nie będziemy ćwiczyć, żeby nam się nie rozrosły. No nie rozrosną się. Jeśli będziecie ćwiczyć z obciążeniem swojego ciała albo z bardzo niewielkim obciążeniem i będzie robić dużą ilość powtórzeń to te uda się nie rosną, a tym bardziej, jeśli będziecie na ujemnym bilansie kalorycznym. One się ładnie wyszczuploną, wyrzeźbią, ale nie urosną. To tak nie działa. Żeby uda urosły to muszą dostać paliwo w postaci jedzenia i bardzo mocnego z dużym obciążeniem treningu. W drugą stronę to nie zadziała. Naprawdę osoby, które chcą wyszczuplić uda nie powinny bać się ćwiczyć nóg. Bez względu na to, jaką partię ciała chcemy wyszczuplić, to bardzo dobrym pomysłem są treningi typu cardio, czyli na przykład chodzenie,bądź bieganie na bieżni, czy na dworze, czy rower, czy rolki. Tak, żeby spalać te kalorie, a do tego no super dodatkiem są ćwiczenia siłowe. To w ogóle jest najlepsze co możecie dla siebie zrobić żeby wasze sylwetka była estetyczna, ładna, jędrna. Trening siłowy czyni cuda.

Ja zawsze uważam, że najpierw powinniśmy zadbać o ciało kompleksowo, a dopiero potem możemy koncentrować się na tych partiach ciała, na których najbardziej zależy. Bo jeśli zaczniemy dietę redukcyjną, zaczniemy dietę z ujemnym deficytem kalorycznym, jeśli dołożymy do tego treningi typu cardio i treningi wzmacniające, treningi z obciążeniem to mamy piękne combo, za które nasze ciało nam się cudownie odwdzięczy. Potem dopiero możemy zacząć koncentrować się na tych wybranych partiach ciała i dorzucać do tego na przykład celowane ćwiczenia tylko i wyłącznie na te partie ciała, ale najpierw skupmy się na całym ciele, a potem dopiero na tych detalach.

Możemy też zastanowić się nad próbą zmiany proporcji sylwetki, czyli naprzykład, jeśli nie mamy wcięcia w talii, a zależy nam na tym, żeby mieć. Co jest dosyć trudne do zrobienia. To możemy pomyśleć o tym, żeby na przykład skupić się na treningu ramion, żeby ta proporcja sylwetki, czyli jeśli trochę rozbudowujemy te ramiona. Jeśli one będą ładne, zaokrąglone, to wizualnie będzie wydawać się, że wchodzimy właśnie z taki typ budowy sylwetki trójkąta. Czyli mamy to ładne wcięcie w talii i szersze ramiona i możemy zastanowić oczywiście nad taką „przebudową” naszej sylwetki. To jest też realne i bardzo często jest wykorzystywane w budowaniu sylwetki i to jest bardzo dobre też pomysł. Ogólnie rzecz ujmując taki proces przebudowy sylwetki jest naprawdę realny i mimo tego, że jesteśmy określonym typem sylwetki to możemy próbować to zmieniać, ale wymagany jest czas, trening siłowy, trening cardio i dobrze zbilansowana dieta.

Właściwie tym mogłabym podsumować ten podcast. Jeśli uzbrójcie się w cierpliwość, będziecie przestrzegać diety i dobrze dopasowanego do siebie treningu. Zawsze proście trenera o pomoc, bo to jest bardzo ważne, to jest oszczędność waszego czasu po prostu. Możecie szukać w internecie jakiś różnych sposobów. Możecie drukować jakieś plany treningowe, ale tak naprawdę nie wiecie, czy one są odpowiednie właśnie do waszego typy budowy sylwetki. Czy do tego, w jakiej jesteście kondycji. Trening dla początkującego może być zupełnie inny dla jednej osoby, a innym dla drugiej osoby i oszczędzicie ogrom czasu i nerwów i zobaczycie efekty, jeśli taki trening będzie dopasowany stricte do Was. Także to akurat w moim odczuciu jest jedna z takich podstawowych rzeczy obok diety (Dieta też musi być dopasowana do Was), na których nie warto jest po prostu oszczędzać. Jeśli decydujecie się coś ze sobą zrobić, chcecie zacząć się odchudzać, wyszczuplać, wyrzeźbiać, poproście o pomoc, po prostu. Jeśli nie wiecie jak to zacząć robić od tego są dietetycy, od tego są trenerzy, żeby dopasować do Was odpowiednią dietę i odpowiedni trening. Żeby te efekty były szybko, a przede wszystkim skutecznie i na długo, żeby z Wami zostały. Także kochani, trzymam za Was kciuki i słyszymy się w następnym odcinku.

<iframe src="https://open.spotify.com/embed/episode/184tml59do7rl6x3aDrqw0" width="100%" height="232" frameborder="0" allowtransparency="true" allow="encrypted-media"></iframe>
Odczuwasz po obiedzie chęć na coś słodkiego? Sprawdź dlaczego i co możesz z tym zrobić.

Odczuwasz po obiedzie chęć na coś słodkiego? Sprawdź dlaczego i co możesz z tym zrobić.

Cześć!

Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się czemu zazwyczaj po posiłku nachodzi
Cię chęć na coś
słodkiego ?
Jedną z teorii jest po prostu przyzwyczajenie się do zjadania deserów.
Drugim powodem może być źle zbilansowana dieta i nieregularność posiłków. Spożywając dużą ilość cukrów prostych poziom glukozy we krwi gwałtownie rośnie i spada. Podobne sytuacje mamy podczas radykalnej diety gdzie odmawiamy sobie wszystkiego przed dłuższy czas, a potem napychamy się do przesytu.
Jeśli odmawiasz sobie słodyczy po posiłku chęć na nie może znacznie wzrosnąć.

Najlepszą walką z ograniczeniem jedzenia słodkości wcale nie jest ich całkowite porzucenie. Takie podejście jest zazwyczaj skazane na porażkę.
Nasz organizm, by odzwyczaić się od jedzenia słodyczy potrzebuje aż 3 miesięcy!

Co możemy z tym zrobić?
Przede wszystkim postaw na regularność posiłków. Najlepiej spożywanych w małych porcjach co 3-4 godziny.
Warto też rozpisując dietę zwrócić uwagę na produkty z niskim indeksem glikemicznym oraz odpowiednia ilością błonnika.
W zwalczeniu nawyku jedzenia słodkości pomogą nam ostre przyprawy, cynamon i kardamon.

Warto skontaktować się z dietetykiem, który pomoże Ci dobrać odpowiednie produkty do waszej diety.
W mojej ofercie również znajduje się możliwość rozpisania diety, ale tylko dla osób zdrowych.
Jeśli masz jakieś pytania, śmiało pisz 🙂

Zajrzyj też na:

📷 Instagram

📖 Facebook

🎤 Spotify

Po czym rozpoznać dobrego trenera personalnego?

Po czym rozpoznać dobrego trenera personalnego?

Cześć. Mam na imię Marta i zapraszam Cię do mojego podcastu. Jeśli, choć kilkukrotnie zdarzyło Ci się pomyśleć „Zaczynam od poniedziałku” to ten podcast jest właśnie dla Ciebie. Motywacja, ruch, odżywianie, nawyki, ale także biznes trenera od kuchni i fit świat od zaplecza. O tym będziemy sobie tutaj rozmawiać. Zapraszam.

Cześć. Witam Cię drogi słuchaczu w 7 odcinku mojego podcastu „Zaczynam od poniedziałku”.
Dzisiejszym tematem będzie – trener personalny, a właściwie to po czym rozpoznać dobrego trenera personalnego. Zacznijmy od tego czy każdy może być trenerem personalnym, trenerem fitness. Odpowiedź moźe być dla jednych satysfakcjonująca, dla innych nie, bo każdy może być trenerem fitness, albo trenerem personalnym. Dlatego, że nie trzeba mieć kompletnie żadnych uprawnień do tego, żeby prowadzić treningi personalne, albo treningi fitness. Taki tytuł może mieć właściwie każdy i tak na prawde z punktu widzenia prawa nawet nie trzeba kończyć żadnych kursów.

Kiedyś ustawowo wyglądało to inaczej. Niestety w tej chwili ten zawód nie podlega żadnym regulacją ustawowym. Jak wspomniałam każdy może zostać trenerem personalnym. Oczywiście, pod katem rekreacyjnym, czyli jeśli jesteśmy trenerami jakiś określonej dyscypliny sportowej to wtedy już inne regulacje nas obowiązują. Natomiast trenerzy kulturystyki, którzy pracują na siłowni czy trenerzy personalni bądź też trenerzy, którzy prowadzą zajęcia grupowe, zajęcia fitness, no nie poodlegają w tej chwili żadnym regulacją państwowym, niestety. Także tak naprawdę każdy z nas może zostać takim trenerem.

Dlatego z mojej perspektywy bardzo wazne jest, żeby wiedzieć po czym rozpoznać dobrego trenera personalnego. Przyznam Wam, że mnie chyba żadna z osób z którymi współpracowałam, bądź współpracuje nigdy nie zapytała o to czy posiadam w ogóle jakieś uprawnienia do prowadzenia treningów personalnych, czy mam jakieś certyfikat, czy skończyłam jakieś szkolenie. Wydaje mi się, że po prostu uznawane jest to za takie oczywiste, że każdy kto pracuje na siłowni i ma koszulkę trener, prowadzi trening zajęcia grupowe ma takie kursy skończone i oczywiście w myślę 95% przypadków tak dokładnie jest. Natomiast tak naprawdę te kursy, które są proponowane i prowadzone są może nie tyle bezprawne, co nie dają żadnej gwarancji tego, że osoba z którą ćwiczycie, czyli taki trener no jest po prostu mądry i wie co robić z ludzkim ciałem, bo musimy sobie uzmysłowić, to że jako trenerzy personalni odpowiadamy za innych ludzi, za to czy będą zdrowi i za to czy będą bez kontuzji. Także bardzo ważne jest to żebyście wiedzieli jak poznać dobrego trenera i jak zweryfikować jego kwalifikacje.

W chwili obecnej wszystkie szkoły, które prowadzą właśnie szkolenie na trenerów personalnych nie są weryfikowane przez żadne jednostki państwowe. Czyli właściwie każdy z was może założyć taką szkołę i szkolić mężczyzn i kobiety na trenerów personalnych, czy trenerów fitness. Oczywiście jeśli sam tego nie potrafi to musi zatrudnić do tego odpowiednią kadrę, ale tak naprawdę każdy może taką szkołę założyć i po prostu szkolić osoby aspirujące do tego, żeby zostać trenerem personalnym.

Ja nie generalizuje, natomiast też spotkałam się z tym że takie uprawnienia do bycia trenerem personalnym można zdobyć nawet online. Nigdzie się nie pojawiając i w moim odczuciu już w ogóle nie ma żadnej weryfikacji czy osoba po drugiej stronie monitora nadaje się do tego żeby być trenerem czy też prowadzić zajęcia grupowe. Także bardzo ostrożnie musicie wybierać, w które ręce chcecie się oddać. No bo można się nabrać.

Oczywiście osoby, które pracują na siłowni, myślę, nie ma pewności bo nigdy nie pracowałam na siłowni, w sensie nie byłam zatrudniona przez siłownię, ale myślę, że sieciówki, czy nawet prywatne siłownie raczej nie pozwolą sobie na to żeby zatrudnić osoby, które nie skończyły żadnego kursu i nie mają żadnych certyfikatów i uprawnień do tego, żeby być trenerami, ale może być z tym różnie. Dlatego ważne jest to żebyście takie kwalifikacje sprawdzali. Jeśli nie bezpośrednio u właściciela siłowni, no to można oczywiście o taki certyfikat poprosić trenera przed pierwszym treningiem, czy na takim spotkaniu zapoznawczym. On chce poznać poznać was, a wy macie pełne prawo do tego żeby poznać jego.

Te programy szkoleń, które są prowadzone niestety również nie sa w żaden sposób weryfikowane przez Ministerstwo Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu. W ogóle nasze państwo nie ingeruje w to jak takie szkolenia wyglądają, czego one uczą, z jakimi umiejętnościami trenerzy z takich szkoleń wychodzą i nie ma żadnej tak naprawdę jednostki państwowej, która by to w jakiś sposób ujednoliciła. No i właśnie weryfikowała. Także szkoły, które są, jest ich mnóstwo też mają bardzo różny poziom, no i wiadomo, jeśli komuś zależy na tym żeby być dobrze wykształconym trenerem, żeby jak najwięcej się nauczyć, jak najwięcej wyciągnąć z takiego kursu to wybierze szkołę z dobrą opinią i z bardzo szerokim programem, bo kurs trenera personalnego to nie jest tylko technika wykonywanych ćwiczeń. To jest naprawdę ogromny wachlarz innych zagadnień, które trener musi znać, powinien znać i przenosić później na współpracę z drugim człowiekiem. Ale te rzeczywiście programy szkół są na bardzo różnych poziomach, dlatego ważne jest też jaką szkołę taki trener skończył. Oczywiście nie musicie mieć wiedzy, która szkoła jest najlepsza, ale jeśli już taki certyfikat sobię obejrzycie to można to później gdzieś tam wygooglać jeśli was to bardzo mocno interesuje i myślę też nawet, że warto to zrobić. Jaką szkołę rzeczywiście ten trener skończył, czy to był taki kurs właśnie online, czy to było szkolenie stacjonarne.

Jeszcze z takich bardzo formalnych nazwijmy to rzeczy. Nie ma kompletnie wymogu do tego, żeby trener personalny miał polisę ubezpieczeniową OC. Ale zaufajcie mi, każdy szanujący się „trener”, który podchodzi do swojej pracy poważnie taką polisę powinien mieć i myślę że ma. Ja osobiście taką polisę mam. Kompletnie nie wyobrażam sobie jej nie mieć. Pracujemy z różnymi sprzętami i z obciążeniami, nie daj Boże cokolwiek by się wydarzyło to jesteśmy przynajmniej w jakimś tam stopniu zabezpieczeni. W ogóle uważam, że jako trener odpowiadamy za bezpieczeństwo osób, z którymi pracujemy, dlatego w moim odczuciu każdy trener powinien taką polisę OC mieć. To też możecie jak najbardziej sprawdzić, o to zapytać i to zweryfikować. W ogóle nie bójcie się pytać o takie formalne aspekty bo one w moim odczuciu są ważne. Ja za chwilkę opowiem oczywiście o różnych innych aspektach, które są ważne, ale z tych formalnych to myślę, że to co powiedziałam jest wyczerpujące.

Oprócz skończenia kursu trenera personalnego, takiego podstawowego kursu, który w ogóle nadaje uprawnienia do tego żeby być trenerem personalnym obowiązkiem wręcz trenera jest ciągła nauka. Musimy pamiętać, że jako trenerzy pracujemy z ludzkim ciałem, każde jest niby taki samo, ale okazuje się w trakcie pracy, że zupełnie inne. Dlatego im więcej będziemy na temat tego ludzkiego ciała wiedzieć, tym łatwiej będzie nam pracować z ludźmi i tym łatwiej będzie nam pomagać ludziom w różnych aspektach, ale z tym pomaganiem jeszcze… według mnie trener personalny powinien pracować z ludźmi zdrowymi. Co ja mam na myśli? Trener jest taką prewencją, bo fizjoterapeuta to jest osoba, która działa wtedy kiedy już coś boli, a trener osobą, która działa po to żeby nie musieć odwiedzać fizjoterapeuty. W moim odczuciu taku jest właśnie podział ról, między trenerem personalnym, a fizjoterapeutą i tutaj też bardzo często zauważam to, że te granice się mocno rozmywają. Bardzo często trenerzy personalni wchodzą w kompetencje fizjoterapeutów. Oczywiście są trenerzy, którzy są po fizjoterapii i to jest w ogóle super połączenie i gdyby moje życie potoczyło się drugi raz i wiedziałabym, że właśnie bycie trenerem to jest moja pasja, to skończyłabym fizjoterapie, bo to znacznie bardziej ułatwiłoby mi pracę i bardzo mocno pomogło, ale musimy też pamiętać, musicie mieć z tyłu głowy to, że trener jest od tego żeby zapobiegać i żeby uczyć Was zdrowego ruchu, a jeśli już odczuwasz jakikolwiek dyskomfort, jakikolwiek ból to natychmiast musisz o tym trenera poinformować. Jeśli coś będzie się powtarzałać, nie daj Boże pogłębiać. No to tutaj już nie zostawajcie w rękach trenera personalnego, tylko idźcie do fizjoterapeuty. Nawet jak wam o tym nie powie, to ja was bardzo mocno na to uczulam.

Jako trenerzy uważam, że powinniśmy mieć wiedzę z bardzo wielu dyscyplin sportowych, dlatego że w treningach personalnych wykorzystujemy ćwiczenia z bardzo wielu dyscyplin sportowych, ale też w moim odczuciu każdy z nas powinien mieć i chyba ma specjalizację. Czyli ja nie nauczę kogoś na przykład boksu, sztuk walki (okej sama je trenowałam) ale nie czuję się kompletnie kompetentna i na siłach do tego żeby taką wiedzę przekazywać dalej. Jeśli ktoś chciałby uczyć się sztuk walki.

Natomiast bardzo dużo elementów w swoich treningach personalnych właśnie ze sztuk walk wykorzystuje. Tak samo jeśli chodzi na przykład o bieganie, ja nie jestem stricte trenerem, który uczy i jak biegać, nie układam planów treningowych dla biegaczy. Sama oczywiście biegam. Organizuje marszobiegi dla osób bardzo początkujących, ale to nie jest nauka techniki biegania i to nie jest nauka rozpisywania treningów biegowych. Dlatego też chcę zwrócić Waszą uwagę na to, jeśli trener powie „ja Was nauczę wszystkiego cokolwiek zechcesz, przyjdź ja Cie wszystkiego nauczę” to uciekamy, bo to nie będzie dobry trener.

Szukając trenera personalnego bardzo dużo jest w waszych rękach, bo musicie się przede wszystkim zastanowić co jest waszym celem, po co chcecie skorzystać z usług trenera personalnego i pod takim kątem szukać sobie trenera. Jeśli chcecie nauczyć się biegać szukacie trenera, który uczy biegać, jeśli chcecie schudnąć szukacie osoby, która ma doświadczenie i może się pochwalić tym że potrafi ludzi w sposób zdrowy odchudzać. Oczywiście uważam, że najlepszą taką rekomendacją jest opinia innych osób, bo wpisując w google „trener personalny” w miejście na przykład, wyskoczą wam zapewne dziesiątki nazwisk. Wszystkie strony internetowe trenerów są bardzo podobne, wizytówki są bardzo podobne i tak na pierwszy rzut oka trudno określić, który z tych trenerów będzie okej, a który nie. Dlatego warto pytać na różnych forach, na grupach, znajomych. Być może osoby, które ćwiczą z trenerami personalnym, jaką mają opinie na temat, jakie mają osiągnięcia, czy to z czym przyszli do trenera personalnego jest rzeczywiście realizowane. To będą najlepsze rekomendacje i na tym możecie śmiało polegać.

Jak już uznacie, że wybierzecie sobie trenera personalnego, bo pamiętajcie że macie prawo spotkać się z kilkoma osobami, nie tylko z jedną. Natomiast jeśli uznacie, że wybieracie trenera personalnego określonego i spotkacie się z nim już na na takim pierwszym zapoznawczym spotkaniu to zwróćcie uwagę – no może to jest takie trywialne – ale zwróćcie też uwagę w co on jest ubrany, bo jeśli na przykład pojedziecie na siłownię i ten trener będzie w dżinsach no to ja już bym się zastanowiła czy to na pewno jest to dobra osoba, bo to w moim odczuciu już jest takie, no nie traktowanie do końca poważnie swojej pracy i tak samo jakby, nie wiem, prezes banku przyszedł w dresach to też uznaliby w pracownicy, że coś to jest chyba nie w porządku. To też jest bardzo prozaiczna rzecz, ale ważne jest to jak ten trener wygląda, w co jest ubrany, na to należy też oczywiście jako takie pierwsze wrzażenie zwrócić uwagę.

Kolejną rzeczą jest to czy po takim pierwszym spotkaniu, po takim nazwijmy to treningu próbnym, czyli wtedy kiedy trener poprosi Was o wykonanie pewnych ćwiczeń, porozmawia z Wami.

No właśnie też ta rozmowa, to jest kolejna ważna rzecz, dlatego że musicie zwrócić uwagę o co ten trener Was pyta.

Fajnie jest jeśli trener personalny ma gotowy taki kwestionariusz na podstawie którego zadaje Wam pytania. Kobiety, uczulam Was też dlatego, że często spotykam się z tym, że trenerzy mężczyźni mają taki opór wewnętrzny przed zadawaniem niektórych pytań. Więc jeśli taki trener nie zapyta Was o to czy byłyście w ciąży, czy rodziłyście naturalnie, czy poprzez cesarskie cięcie, ile macie lat, jaka jest wasza waga, czy wiecie na o tym, że macie rozejście kresy białej, czy ktoś kiedykolwiek to sprawdzał, czy macie kłopoty z nietrzymaniem moczu. To jeśli takie pytania nie padną w takim wstępnym wywiadzie, no to też zwróćcie na to uwagę to też już może być taki sygnał, że nie wszystkiego się o Was ten trener chce dowiedzieć. Znaczy nawet nie wiem czy chcę, może nie potrafi po prostu, jako mężczyzna zadać takich pytań, bo to są pytania uznawane za intymne, a w moim odczuciu one są jedną z takich podstawowych rzeczy, którą ja muszę wiedzieć o osobie, z którą ćwiczę. O kobiecie, z którą ćwiczę. Nie wyobrażam sobie na przykład dać jej skakanki kiedy ona ma problem z utrzymaniem moczu. No tak, są to tematy, które są być może bardzo krępujące i kontrowersyjne, ale o takie rzeczy też trener absolutnie ma obowiązek i powinien Was zapytać.

Jeśli po przeprowadzeniu takiego wywiadu trener nie przedstawi Wam planu jak chciałby z Wami pracować, oczywiście uwzględniając cel, z którym przychodzicie do niego. No to też może być to kolejny niepokojący sygnał, dlatego że taki plan z ust trenera powinien paść i powinniście go uzgodnić i ty masz pełne prawo przedyskutować taki plan z trenerem. Więc, to jest kolejna bardzo ważna rzecz, żeby trener umiał przedstawić plan i jak chcę go wykonać, żeby właśnie trener umiał przedstawić taki plan jak zamierza z tobą współpracować, jak będzie dążył do tego żeby zrealizować Twój cel i żeby umiał Ci to wytłumaczyć. Potem już w trakcie trwania współpracy musisz zwrócić uwagę na to czy trener jest zwyczajnie zaangażowany w to co robi czy poprawia technike ćwiczeń, którą wykonujesz, czy zadaje istotne pytania w postaci tego „jak się czujesz?” To jest bardzo ważne pytanie, a nie zawsze pada z ust trenera na terningach personalnych, czy na przykład obciążenie, z którym pracujesz nie jest zbyt lekkie, albo wprost przeciwnie za ciężkie, chociaż to bardziej widać, że coś jest za ciężkie niż jest zbyt lekkie. Przyznawaj się też, że jest za lekko bo to jest dla Twojego dobra, ale takie pytania zdecydowanie powinny padać.

Powinien również pytać czy czujesz to co powinno pracować w danym ćwiczeniu. Zapytać co czujesz, że pracuję i jeśli pada jakaś odpowiedź z twoich ust, która jest błędna, nie błędna, po prostu nie czujesz tego co powinno pracować okazuje się, no to też jego rolą jest to żeby tak ustawić Twoją pozycję ciała w poprawny sposób, no żebyć poczuła to co rzeczywiście wtedy w ćwiczeniu, jaki mięsień powinień pracować i też zawsze możesz zadawać pytania w trakcie treningu.

A co to ma pracować? A po co ja to robię? A dlaczego ja to robię? Nie bójcie się takich pytań. Jeśli trener jest świadomy tego co robi z Tobą to będzie spokojnie bez żadnego stresu umiał Ci to wytłumaczyć, a dla Ciebie to jest też ogromna wiedza i wielka wskazówka.

Generalnie plany treningowe zmienia się mniej więcej co 8,10 do 12 tygodni, natomiast też ważne jest to żebyś przez te 8,10,12 tygodni, dwa, trzy, razy w tygodniu nie robiła takiego samego treningu. Zwróć uwagę na to, żeby te treningi były urozmaicone, żeby było zmieniane obciążenie, żeby był zmieniany czas przerwy, żeby była na przykład zmiana chwytu. To też jakby daje zupełnie inne rezultaty, także oczywiście plany treningowe są nie robione treningu na trening. ale te ćwiczenia można modyfikować, można zmieniać tak żeby trening był zawsze interesujący i żebyś się po prostu, zwyczajnie nie nudziła, a rozwijała.

Ja myślę, że nie muszę wspominać, a może muszę, no tak bardzo prozaicznych rzeczy jak to, że trener umie wykonać każde ćwiczenie które chce Ci pokazać i wytłumaczyć jak masz je wykonać poprawnie, ale także pokazać najczęściej występujące błędy. Dlatego, że to też bardzo pokazuje i utrwala osobie ćwiczącej, to czego właśnie czego nie powinien robić. Jest takie bardziej trafiające do osób ćwiczących, niż to jak dobrze wykonać ćwiczenia, ale jeśli osoba będzie wiedziała jak nie wykonywać go źle, no to jest znacznie bliżej tej dobrej techniki. Także też trener absolutnie, obowiązkowo musi umieć poprawnie wykonywać ćwiczenia, ale też właśnie wskazywać najczęściej występujące błędy. Jeszcze raz odkryto zaangażowanie. Jeśli jesteście na siłowni, na przykład, i trener chodzi z telefonem komórkowym i tam się patrzy, nie wiem, coś tam sobie robi z tym telefonem i tylko każe Wam wykonywać ćwiczenia nawet nie dokładnie, w ogóle mówiąc co macie robić. To też ta czerwona lampka powinna Wam się zaświecić. No już nie mówiąc o tym, że płacicie za to pieniądze, dlatego też zwracajcie uwagę jak trener się przy Was zachowuje.

Ja zapytałam na swoim Instagramie na instastory o to „Jakie cechy według moich obserwujących powinien mieć dobry trener personalny” i o to jakie padały odpowiedzi: Artur – powinien być merytoryczny kreatywny pogodny i wysportowany. Jak najbardziej tak. O tej merytoryce to myślę, że powiedziałam już, mówiłam już przez ostatnie kilka minut. Także jak najbardziej w moim odczuciu jest to jedna z podstawowych cech trenera personalnego. Czyli po prostu profesjonalizm i umiejętności. Kreatywność, to znowu to o czym mówiłam. Czyli, że trener umie znaleźć ćwiczenia zastępcze, bo czasami też zdarza się tak, że bardzo nie lubicie robić jakiegoś ćwiczenia, albo odczuwacie właśnie jakiś lekki dyskomfort przy wykonywaniu jakiegoś ćwiczenia.

Tutaj też rolą trenera jest to żeby znaleźć ćwiczenie zastępcze. No i taką umiejętność zdecydowanie trener również powinien mieć, powinien pogodny. Tak. Myślę, że nikt nie chciałby pracować z mrukiem, także jak najbardziej to też cecha, którą trener personalny powinien posiadać. Wysportowany. Oczywiście tutaj też zwracajcie uwagę, znaczy wiecie to jest tak, że myślę, że nikt z nas nie chciałby, albo czułby dyskomfort idąc do na przykład otyłego dietetyka. No bo myślałby sobie, że „hej, no on nie umie zadbać o siebie, a będzie umiał zadbać o mnie”. Podobnie myśle jest z trenerem personalnym. Jeśli widzicie trenera, który nie odpowiada Wam w kontekście tego jak wygląda, czyli według właśnie nie umie zadbać o siebie to jak chcę próbować zadbać o innych ludzi. No to też, absolutnie możecie do takiego trenera nie przychodzić. To są wasze takie subiektywne odczucia i macie do nich pełne prawo. Też uważam, że trener powinien być osobą wysportowaną, oczywiście nie po każdym trenerze czy trenerce widać tam duże mięśnie i po tym możemy go rozpoznać, bo jest bardzo duża liczba trenerów, którzy no nie wyglądają inaczej niż przeciętni ludzie, a są mega sprawni. Także też troszkę uwaga z tym, ale myślę, że jeśli już widzę trenera, który jest otyły, no to tutaj też ta czerwona lampka powinna się zaświecić. Gosia napisała w ankiecie, że trener powinien być osobą, która bierze pod uwagę styl życia klienta. No zdecydowanie tak, dlatego nazywamy się personalnymi. Czyli podchodzimy do każdego indywidualnie, właśnie po to jest takie spotkanie zapoznawcze bo to jest ten w cudzysłowiu wywiad. Po to rozmawiamy, po to robimy treningi próbne, żeby jak najbardziej dopasować to co chcemy zaproponować osobie ćwiczącej do tego jaki styl życia prowadzi. To samo w moim odczuciu dotyczy odżywiania, bo według mnie to dieta ma być dostosowana do stylu życia, który my prowadzimy, a nie my mamy się dostosowywać do diety i tak samo jest jeśli chodzi o treningi, o ćwiczenia. Zdecydowanie tak. Marysia napisała – powinien być motywujący i wyrozumiały. No i znów absolutnie obowiązkowe cechy trenera personalnego. Tak, to my jesteśmy tym motorem tą motywacją dla osób ćwiczących. taką zewnętrzną motywacją. chociaż no o wiele ważniejsza jest ta wewnętrzna, bo jeśli Wy jako osoby ćwiczące nie będziecie zmotywowani wewnętrznie, że chcecie. No to my możemy dać z siebie tryliard energii i motywacji, ale ona zadziała tylko na chwilkę. Dlatego ważna jest ta wewnętrzna motywacja, ale jeśli trener będzie taki, wiecie no słabo jakby zachęcający Was do ćwiczeń, no to też to wasza wewnętrzna motywacja będzie spadała. Także zdecydowanie trener powinien być motywujący i wyrozumiały. Dlatego, że ja na przykład pracując z kobietami bardzo często spotykam się z sytuacją, że przechodzą na trening i na przykład mają pierwszy dzień okresu. Czują się słabo, no i to co ja zaplanowałam, to co mamy w planie do wykonania okazuje się być nieodpowiednie na na taki dzień. Dlatego też ważna jest ta wyrozumiałość i takie właśnie dostosowanie się do drugiego człowieka i umiejętność znalezienia odpowiedniego treningu w takiej sytuacji. Także to doświadczenie. które nabieramy jako trenerzy z czasem jest bardzo ważne, bo ułatwia nam to właśnie odnajdywanie się w takich niestandardowych sytuacjach.

Czasem też zdarza że ktoś przychodzi na trening po 10 godzinach pracy i mówi że bolą go plecy. Boli go odcinek lędźwiowy i też to co my mamy zaplanowane, to co ja mam zaplanowane w planie treningowym okazuje się być właśnie znów, no nie do końca odpowiednie na dany moment. Dlatego też tutaj ta wyrozumiałości, taka elastyczność jest bardzo potrzebna i super się sprawdza. Klaudia natomiast napisała, że trener powinien być w cudzysłowiu zajarany swoją pracą komunikatywny i raczej neutralny. W ogóle uważam, że pasję widać w oczach. Cokolwiek nie robimy, czymkolwiek się nie zajmujemy. To jest to widać na pierwszy rzut oka. To słychać w pierwszych słowach rozmowy, że ktoś jest właśnie zajarany swoją pracą. To jest bardzo ważne, oczywiście nieobowiązkowe, ale myślę, że jeśli traficie pod skrzydła trenera, u którego zobaczycie te pasje, no to te efekty będą bardziej realne do realizacji. Także zdecydowanie, bardzo ważne. Natomiast ta neutralność tutaj myślę, że oznacza taki brak faworyzowania kogoś, ale też w takim kontekście, że jeśli z kimś już masz fajną relacje, długo pracujecie, no to żeby nie okazało się, że w konsekwencji będziecie się gdzieś na treningach spotykać w cudzysłowie na kawę. Czyli przegadacie po prostu cały trening. Cały czas trener musi mieć na uwadze to, że osoby przychodzą do niego po to żeby ćwiczyć. Koniec kropka.

Oczywiście będą mieli gorsze, lepsze dni. Oczywiście trzeba się do tego umieć dostosować. Czasami też nie dać się na wszystko nabrać, bo czasami są takie wiecie, konfabulacje, ale oczywiście im lepiej Wy poznacie trenera, a trener pozna Was tym łatwiej będzie Wam się razem współpracować. Bardziej będziecie dla siebie nawzajem wyrozumiali. Myślę że to co powiedziałam powinno Wam bardzo mocno pomóc i rozjaśnić na co zwrócić uwagę szukając trenera personalnego.

W trzech słowach. Pamiętajcie, że zawsze możecie spotkać się z kilkoma osobami. Zawsze możecie trenera personalnego zmienić jeśli nie widzicie efektów waszej wspołpracy. Nawet jeśli się lubicie możecie zostać koleżanką, kolegą poza salą. Ale wy przychodzicie do trenerów personalnych w określonym celu, jeśli te cele po pewnym czasie nie zostaną osiągnięte, no to coś jest nie tak. Szkoda po prostu waszego czasu i waszych pieniędzy i macie pełne prawo do tego żeby taką współpracę zakończyć.

No i tyle na dzisiaj bardzo dziękuję Ci za wysłuchanie tego odcinka i słyszymy się w kolejnym. Pozdrawiam.

<iframe src="https://open.spotify.com/embed/episode/10yBSTywtDz4wWgR2mFx9T" width="100%" height="232" frameborder="0" allowtransparency="true" allow="encrypted-media"></iframe>