A może by tak spróbować wegetarianizmu?

A może by tak spróbować wegetarianizmu?

Cześć!

Dzisiejsze mięso (a szczególnie drób) bywa mięsem nie najlepszej jakości. Jest to jeden z powodów, dla których decydujemy się spróbować wegetarianizmu. Nie zawsze jednak wegetarianizm jest zdrowy. Klucz do sukcesu leży przede wszystkim w umiejętności skomponowania pełnowartościowych posiłków.

To z kolei oznacza, że zdrowego wegetarianizmu trzeba się nauczyć.
Dieta bezmięsna niesie ze sobą cały wachlarz korzyści dla zdrowia. Prawidłowo skomponowana, pełnowartościowa dieta wegetariańska, pomaga zapobiegać wielu chorobom.

Przejście na dietę wegetariańską, może być również bardzo prostym sposobem na zdrowe odchudzanie. Przede wszystkim dlatego, że wykluczenie mięsa i jego przetworów eliminuje z diety całkiem dużo przetworzonego jedzenia, konserwantów i innych niezdrowych dodatków.
Decydując się na wegetarianizm, zaczynamy wybierać przede wszystkim świeże warzywa i owoce, a także zboża. Zwiększając w diecie ilość warzyw i owoców oraz zdrowych tłuszczów dostarczamy organizmowi większą ilość przeciwutleniaczy,  witamin i minerałów.
Należy jednak pamiętać, że nasze ciało potrzebuje odpowiedniej ilości białka, dlatego komponując jadłospis należy zadbać o urozmaicone i pełnowartościowe posiłki.

Dzisiaj chciałabym zaproponować Ci 3 wegetariańskie, zbilansowane obiady, którymi możesz śmiało zastąpić swój mięsny posiłek.
Osobiście mięso bardzo lubię i (przynajmniej póki co) nie wyobrażam sobie nie jeść go wcale, ale staram się nie jeść go za dużo, dlatego zdarza mi się sięgnąć po wegetariański przepis 🙂

Naleśniki z serem
Składniki:
150 g mąki pełnoziarnistej
2 sztuki jaj (110 g)
200g mleka 2% (lub napoju roślinnego)
150 g wody gazowanej
250 g sera twarogowego
150 g jogurtu naturalnego gęstego
1 szczypta soli
2 szczypty cynamonu
20 g erytrolu
100 g dowolnych owoców
Sposób przygotowania:
–  mąkę wsypujemy do miski, dodajemy jajka, mleko, wodę i sól. Miksujemy na gładkie ciasto i smażymy naleśniki
– ser mieszamy z jogurtem, cynamonem i erytroelm (możemy go wcześniej zblendować na puder)
gotową masą przekładamy naleśniki, dodajemy owoce.

Mini pizze pełnoziarniste
Składniki:
ciasto:
200 g mąki orkiszowej pełnoziarnistej
150 g wody
15 g drożdży świeżych
1 szczypta soli
sos:
400 g pomidorów z kartonu
2 ząbki czosnku
1 łyżeczka oliwy z oliwek
5 garści bazylii
1 szczypta soli i pieprzu
dodatki:
2 garści szpinaku
5 sztuk pieczarek
10 sztuk pomidorków koktajlowych
Sposób przygotowania:
– składniki ciasta łączymy w misce, zagniatamy i odstawiamy na 40 minut
– na patelni podsmażamy czosnek, dodajemy pomidory
– dodajemy sól, pieprz, bazylię i gotujemy przez 6-7 minut
– dzielimy ciasto na 8 części rozwałkowujemy i nakładamy składniki
każdą z mini pizz pieczemy przez 6-8 minut w 220 stopniach.

Placuszki z cukinii
Składniki:
1 szt (200 g) cukinii
70 g mąki orkiszowej
1 jajko
30 g jogurtu naturalnego
3 łyżeczki oliwy z oliwek
1 szczypta soli i pieprzu
Sposób przygotowania:
– cukinie ścieramy na tarce o grubych oczkach. Odsączamy i przekładamy do miski
– dodajemy jajko, pieprz, sól i mieszamy. Mieszając stopniowo dodajemy mąkę
– na patelni rozgrzewamy oliwę i nakładamy łyżką ciasto
– smażymy około 3 minut na każdą stronę
można polać jogurtem naturalnym

Mam nadzieję, że propozycje będą Ci smakować, a jeśli chcesz dopytać o dietę dla siebie zapraszam do kontaktu.

Sekrety skutecznego odchudzania.

Sekrety skutecznego odchudzania.

Cześć. Mam na imię Marta i zapraszam Cię do mojego podcastu. Jeśli, choć kilkukrotnie zdarzyło Ci się pomyśleć „Zaczynam od poniedziałku” to ten podcast jest właśnie dla Ciebie. Motywacja, ruch, odżywianie, nawyki, ale także biznes trenera od kuchni i fit świat od zaplecza. O tym będziemy sobie tutaj rozmawiać. Zapraszam.

Cześć. Witam Cię drogi słuchaczu w trzecim odcinku mojego podcastu „Zaczynam od poniedziałku”. Dzisiaj naprawdę zaczniemy od poniedziałku, dlatego że będziemy rozmawiać sobie o skutecznym odchudzaniu, a z mojego – no już niekrótkiego – doświadczenia wynika, że rzeczywiście zaczynamy odchudzać się od poniedziałku.

Jak to w ogóle jest z tym odchudzaniem? Ja mam wrażenie, że podejmując decyzję o tym, że chcemy zgubić zbędne kilogramy, bo coś zaczyna nam w nas przeszkadzać, kompletnie nie wiemy, od czego mamy zacząć. To znaczy niby wiemy, że mamy zdrowo się odżywiać, mamy zmienić te swoje dotychczasowe jedzenie na troszkę lepsze, zaczynamy szukać jakichś informacji w internecie. Te informację bardzo często są sprzeczne. Poza tym jest taki ogromny wachlarz diet różnego rodzaju, które są ot, tak dostępne właśnie w czeluściach internetu, że tak naprawdę nie wiemy, którą dietę wybrać i wybieramy tą, która nam najlepiej pasuje, albo tą, którą ktoś już ma za sobą i twierdzi, że ma efekty tej diety, a tak naprawdę nie patrzymy na to, czy ta dieta będzie odpowiednia dla nas. Wynika to zwyczajnie z braku wiedzy. Generalnie oczywiście w braku wiedzy nie ma niczego złego, nikt z nas nie wie wszystkiego na każdy temat. Tak jak w naszej pracy zawodowej zapewne jesteście ekspertami w swoich dziedzinach, tak po prostu w niektórych ekspertami nie jesteście i to jest jak najbardziej okey. Natomiast nie do końca rozumiem, nie do końca zgadzam się z tym, że jeśli coś nas boli to idziemy z tym do lekarza, jeśli psuje się nam samochód to raczej tez nie naprawiamy tego na własną rękę tylko idziemy z samochodem do mechanika. Jeśli choruje nam pies albo nie wiemy do końca co się z nim dzieje to korzystamy z pomocy weterynarza, a próbując się odchudzac nie idziemy do dietetyka, nie prosimy trenera, nie robimy badań krwi, nie sprawdzamy, czy w naszym organizmie jest wszystko w porządku. Bardzo często z tych wyborów diet na własną rękę, z tego, co wybieramy w internecie wynika dużo więcej szód niż korzyści i potem rzeczywiście musimy już tego lekarza odwiedzić i bardzo często dietetyka już niestety też.

Także ja Was bardzo gorąco na początku zachęcam do tego, żebyście nie robili tego na własną rękę, żebyście zapytali profesjonalistów o to, jaki rodzaj diety będzie dla Was najlepszy. Co powinniście jeść, jakie produkty wybierać, w jakich ilościach. Po to dietetycy kończą studia, mają praktykę, prowadzą swoje gabinety, żeby Wam na wszelkie pytania odpowiedzieć i żeby dobrać Wam taki styl odżywiania, który będzie dla Was najbardziej odpowiedni. Także ja Was bardzo gorąco zachęcam do tego. Już na samym początku tego podcastu, żeby skutecznie odchudzać się nie samemu, ale z pomocą profesjonalisty.

Kiedy ja zaczęłam się odchudzać po urodzeniu drugiego dziecka. Ja ogólnie zaczęłam najpierw (o czym mówiłam w pierwszym odcinku podcastu) od wprowadzenia aktywności fizycznej w swoje życie, dlatego że mnie osobiście bardziej przeszkadzało to, że mam zadyszkę podbiegając do autobusu niż to, że mam kilka nadprogramowych kilogramów. Z czasem zadyszkę wyrobiłam na brak, ale zaczęłam zauważać właśnie te nadprogramowe kilogramy i wtedy podjęłam decyzję o tym, że chce zacząć współprace z trenerem personalnym. Ja jestem osobą zdrową, nie mam żadnych dolegliwości zdrowotnych, nie mam żadnych chorób przewlekłych. Badam się reguralnie co rok i wiedziałam o tym, że nie mam niedoczynności tarczycy, czy insulinooporności, dlatego zdecydowałam się również na współprace dietetyczną z trenerem personalnym. Natomiast gdyby było tak, że okazałoby się, że mam jakąś jednostkę chorobową to oczywiście skorzystałabym raczej z pomocy dietetyka i ja też bardzo często w swojej pracy rekomenduje takim osobą jednak kontakt z dietetykiem. Oczywiście pomagam osobą zdrowym. Wiem, znam zasady zdrowego odżywiania, wiem jak obliczyć zapotrzebowanie kaloryczne i jak najbardziej układam plany żywieniowe osobą zdrowym. Natomiast jeśli pojawiają się już jakieś jednostki chorobowe i mamy ich świadomość to wtedy zdecydowanie rekomenduje kontakt z dietetykiem.

To, co w moim odczuciu możecie śmiało zrobić na własną ręke to jest przemyślenie tego co chcecie osiągnąć, przemyślenie tego, jak możecie zmienić swoje dotychczasowe nawyki na takie, które będą dobre po prostu dla Waszego zdrowia. Samo odchudzanie w odczuciu wielu z nas tych, którzy borykają się z nadprogramowymi kilogramami jest bardzo ważne i oczywiście, jeśli już chorujemy na otyłość to jest to jeszcze bardziej ważne, ale w moim odczuciu równie ważne jest to odżywiać się przede wszystkim zdrowo. Odżywczo, żeby dostarczać do naszego organizmu różnorodne produkty, które dostarczą różnorodnych witamin, różnorodnych minerałów, różnorodnych składników odżywczych. Nawet jeśli będziecie jeść w Waszym odczuciu zdrowo, ale będziecie jeść ciągle to samo to Wasz organizm nie będzie ożywiony. On oczywiście będzie żył, będzie funkcjonował, ale Wasze wyniki badań nie będą się poprawiać. Czasem może zdarzyć się tak, że nawet niektóre składniki mineralne, które będziecie poprzez badania krwi badać będą spadać. Także bardzo ważne jest to, żeby dostarczać organizmowi wszystko to, czego on na co dzień potrzebuję i w moim odczuciu to jest w wielu przypadkach dużo ważniejsze od samego procesu odchudzania, bo jeśli wy zaczniecie zwracać uwagę na to, co jecie.

Jeśli będziecie się koncentrować na tym, żeby te produkty były jak najmniej przetworzone, bo to jest niestety zmorą naszych czasów, że my chcemy szybko. Mamy ogrom do wyboru produktów, gotowych posiłków dostępnych w tym samym bloku co mieszkamy sklepach. Schodzimy sięgamy po prostu po gotową kanapke, czy gotowe drugie danie, które wrzucamy do mikrofali. No i niby czytamy ten skład, jest okej, nawet super, jeśli czytamy. Bardzo wielu z nas tego nie robi, po prostu chwyta za produkt z półki i wychodzi ze sklepu. Tez właśnie u siebie często spotykam osoby, które korzystają z tego typu produktów i to oczywiście jest od czasu do czasu jak najbardziej w porządku, jeśli czegoś nie zaplanujecie, jeśli coś gdzieś po drodze wypadnie, życie składa się z wielu niespodzianek i nie jesteśmy w stanie sobie wszystkiego zaplanować, ale jedzenie tego typu produktów na co dzień jest bardzo złe. Także jak najmniej przetworzonych produktów, po prostu nie kupujcie tych rzeczy, nie miejsce ich w domu, one nie będą Was kusić.

Mówię tutaj również o czekoladach, batonach. Słuchajcie no w tej chwili jest ogrom przepisów dostępnych w internecie na słodkie rzeczy. Dietetycy zdają sobie radę z tego, że słodki smak jest po prostu dobrym smakiem. To nie jest tak, że jeśli mamy ochotę na coś słotkiego to jest bardzo złe. Mamy ochotę to zjedzmy, natomiast starajmy się najlepiej wyprodukować taki produkt samemu, po to, żeby nie kupować tych przetworzonych batonów. Zerknijcie chociaż raz na skład waszego ulubionego batona i zobaczcie co tam się kryje i mam nadzieje, że jak zerkniecie raz to przekonacie się o tym, że to nie jest najlepszy wybór dla Waszego zdrowia i po prostu zmienicie to na coś co po prostu sami sobie zrobicie, bo w tej chwili możecie na prawdę wybierać wśród przepisów. Jest tego bardzo dużo, jest to ogólnodostępne. Także nie trzeba kupować gotowych produktów, tylko po prostu poświęcić sobie pół godziny w sobotę czy w niedziele i zrobić sobie jakieś fajne ciacho, czy jakieś fajne batony samemu.

W kontekście zdrowego odżywiania, ale tez odchudzania. Kolejnym bardzo ważnym aspektem jest to żebyśmy zaplanowali nasze posiłki. My żyjemy w ciągłym pędzie, cały czas gdzieś się spieszymy. Natomiast tutaj rzeczywiście ważne jest to, żeby usiąść i spokojnie rozpisać „co ja w danym tygodniu będę jeść”. Nie musicie rozpisywać 5 posiłków. Pamiętajcie też o tym, że to dieta ma być dostosowana do waszego stylu życia, a nie Wy macie teraz wywracać swoje życie do góry nogami po to, żeby dostosować się do diety. To nie w ten sposób powinno wyglądać. Dlatego, że po prostu będzie okey przez tydzień, być może przez dwa, ale potem zwyczajnie po ludzku będziecie źli na to, że musicie robić to w ten sposób. Jeśli małymi krokami, uzbroicie się w cierpliwość, powoli będziecie zmieniać te swoje nawyki (o nawykach dużo mówiłam w drugim odcinku podcastu, także też zachęcam Was do wysłuchania tego odcinka), ale jeśli będziecie na prawdę ten 1% dziennie zmieniać w swoim sposobie odżywiania to będzie to przynosiło ogromne korzyści. Oczywiście po jakimś czasie, natomiast tutaj to nie jest sprint, tutaj musicie uzbroić się w cierpliwość i musicie zaplanować pewne rzeczy po to, żeby uniknąć jak najwięcej pułapek, które na co dzień na nas czyhają. Nazywają się podjadaniem w przypadku odchudzania. Słuchajcie to jest bardzo ważne żeby wiedzieć co ja będe jutro/pojutrze/w czwartek czy w niedziele jadł na obiad, co zjem na kolacje. Inaczej obawiam się, że może być Wam bardzo trudno nie sięgnąć po taką szybką rzecz. Mam to, gotowe.

Z tym gotowym tak jak wspominałam wcześniej od czasu do czasu nie ma nic złego, ale takie szybkie rzeczy nam łatwiej wchodzą w krew. Takie nawyki nam jest łatwiej nabrać. Tutaj rzeczywiście troszeczkę więcej tego wysiłku musimy włożyć, ale efekty tego wszystkiego będą dużo lepsze i zapewniam Was, że w zdrowym odżywianiu to nie jest jakaś nie wiadomo jak wielka sztuka, to nie jest trudne. To jest kwestia zdania sobie sprawy z pewnych rzeczy i zaczęcia zwracania uwagi na pewne rzeczy i bycia po prostu uważnym. Uważnym również, wtedy kiedy spożywamy posiłki. My też jemy wszystko tak na „łapu-capu”, byle szybciej. Nie wiem, oglądamy przy tym telewizję, czytamy wiadomości w otwartym laptopie. Nie zwracamy uwagi na to co jemy, nie zwracamy uwagi ile tego jemy i po prostu to przelatuje przez nas. Bez żadnego zatrzymania, bez żadnego zastanowienia się. To jest też bardzo zły nawyk i powinniśmy starać się go pozbyć, bo jeśli będziecie jeść uważniej, jeśli będziecie patrzeć na to, co jecie i jeśli te wasze potrawy będą przyjemne wizualnie, jeśli one będą ładne, jeśli one będą po prostu fajne, zwyczajnie. Do tego smaczne. Na prawdę bycie na „diecie” nie oznacza nagle, że wszystko ma być bez jałowe, bez smaku tzn. ryż, kurczak, brokuły. Nie na tym to polega. Polega to na tym, żeby odżywiać się jak najbardziej kolorowo, jak najbardziej odżywczo, spożywać więcej produktów roślinnych. W każdym posiłku powinna się znaleźć porcja warzywa albo owoców. Tak jak tez pisałam w swoim e-booku „TOP5 zdrowych nawyków” jako pierwsze było to, że połowa talerza powinna składać się z warzyw, a na drugiej połowie talerza powinno znaleźć się białko i węglowodany i oczywiście odrobina roślinnego najlepiej tłuszczu. Nie ma niczego złego w tłuszczu zwierzęcym, ale jednak większość tłuszczów powinna pochodzić z produktów roślinnych. To też są takie zmiany, które nic nas nie kosztują, a wnoszą ogrom dobrego do naszego organizmu.

Kolejna bardzo ważna rzecz. Woda. Kompletnie nie pijemy wody. Na prawdę, spotykam się w swojej pracy z wieloma osobami i większość z nas ma kłopot z piciem wody. Pijemy kawę 4-5 filiżanek dziennie często z mlekiem, a z tą wodą mamy taki ogromny problem. Niestety nasze komórki w większości składają się z wody. W naszych mięśniach jest też dużo wody. Jeśli nie będziemy nawadniać organizmu to niestety nie będziemy też chudnąć. Dlatego że tłuszcz rozkładany jest również przy udziale wody. Nie ma wody nie ma odchudzania. Dorosły człowiek powinien pić 2-2,5 litra wody dziennie i to jest jakby basic, to jest podstawa i tyle wody powinniśmy wypić. Jeśli do tego wypijecie te swoją ulubioną kawę, czy herbatę no to spoko, na prawdę, ale woda musi być. To jest obowiązkowa pozycja, jeśli myślimy o zdrowym odżywianiu i jeśli myślimy o zdrowym organizmie i oczywiście, jeśli myślimy o odchudzaniu.

Jeśli chcemy mocniej skoncentrować się na samym procesie odchudzania to tez musimy niestety chodziaż na chwilę skoncentrować się na cyfrach, czyli na kaloriach. Musimy wyliczyć nasze zapotrzebowanie kaloryczne, jakie jest potrzebne do tego, żeby zgubić zbędne kilogramy. Dlatego, że żeby te kilogramy schodziły w dół to potrzebny jest deficyt kaloryczny co oznacza to, że powinniśmy więcej kalorii zużywać podczas dnia poprzez taką podstawową przemianę materii, czyli funkcję życiowe, które oczywiście musimy utrzymać, ale również poprzez trening i poprzez tzn. spontaniczną aktywność ruchową. To jest taka aktywność, która nie jest związana z treningiem, bo nie każdy musi trenować. Chociaż o tym też powiem za chwilkę. Czyli chodzi o to, żebyśmy zużywani więcej energii, więcej kalorii w ciągu dnia niż dostarczamy w pożywieniu. Tutaj już powinniśmy skoncentrować się na cyfrach, czyli obliczyć sobie tą podstawową przemianę materii, czyli ile nasz organizm potrzebuje do tego, żeby po prostu funkcjonować i dodać do tego naszą aktywność fizyczną. Wtedy wyjdzie nam tzn. zerowe zapotrzebowanie kaloryczne i jeśli chcemy zredukować masę ciała to mniejwięcej 250-300-400 kalorii możemy sobie od tego odjąć w zależności od tego, na jakim etapie jesteśmy. Jak dużo kilogramów mamy do zrzucenia. Po to, żeby w taki bardzo zdrowy sposób mniejwiecej na początku przynajmniej, żeby około kilograma w tygodniu gubić. Czyli jeśli dobrze obliczymy nasze zapotrzebowanie kaloryczne to wtedy przy utrzymaniu tego zapotrzebowania kalorycznego będziemy mniej wiecej około tego kilograma w tygodniu gubić z naszej wagi.

Jeśli chodzi o ten deficyt kaloryczny to możemy go uzyskać w dwojaki sposób bo możemy własnie odjąć te kalorie, albo możemy dołożyć więcej aktywności fizycznej. Jeśli ktoś nie rusza się specjalnie na co dzień i zacznie chodzić na treningi, zacznie ćwiczyć dwa, trzy, cztery razy w tygodniu no to już siłą rzeczy będzie spalał więcej kalorii niż dotychczas. Także nie będzie musiał specjalnie zdjemować sobie tych kalorii z pożywienia dlatego, że „zdejmie sobie je poprzez aktywność fizyczną”. Ta aktywność fizyczna w kontekście odchudzania jest ważną nie tylko dlatego, że powoduje deficyt kaloryczna, ale też dlatego, że pozwala utrzymać ciało w dobrej kondycji, bo możemy schudnąć na samym deficycie kalorycznym nie uprawiając żadnego rodzaju aktywności fizycznej, ale to nasze ciało niestety nie będzie wyglądało ładnie. Oprócz tego, że chcemy schudnać to tez chcemy przy tym ładnie wyglądać wiec musimy dorzucić aktywność fizyczną. Jeśli chodzi o taką najbardziej porządaną aktywność fizyczną w przypadku odchudzania to najbardziej skutecznych jest kilka. Jest to trening siłowy, jest to trening typu crossfit, są to interwały, tabaty, sprinty, czyli wszelkie aktywności fizyczne, które mają zmienne tempo pracy. Bo treningi cardio oczywiście jak najbardziej też one są bardzo potrzebne i są bardzo dobre, ale jeśli myślimy o tym, żeby nasze ciało wyglądało też estetycznie to te treningi, o których wspomniałam wcześniej są najlepsza metodą żeby ta masa mięśniowa gdzieś nie szła w dół razem z tkanką tłuszczową.

W moim odczuciu dla osób początkujących treningi typu interwał, tabata czy crossfit są zbyt wymagające, dlatego ja zawsze rekomenduje trening siłowy, bo on jest dostępy tak naprawdę dla każdego i wszystko jedno ile my ważymy, na jakim etapie aktywności fizycznej jesteśmy. To są najbezpieczniejsze i najlepsze treningi. Oczywiście bardzo zachęcam do tego, żeby korzystać z pomocy trenera dlatego, że wszystko jest bezpieczne, jeśli jest wykonywane w dobry sposób, dobrze technicznie. Także współpraca z takim trenerem jest bardzo ważna szczególnie na początku Waszej drogi. Dlatego że trener dobierze odpowiedni trening dla Was. Uczcie się od tych trenerów jak najwięcej. Czerpcie wiedzy jak najwięcej. Bądźcie dobrze przygotowani do treningów i korzystajcie z tego czasu 100 albo nawet 120%. Po to, żeby po jakimś czasie móc samemu już bez pomocy trenera bezpiecznie ćwiczyć na siłowni, czy z ciężarem wolnym, czy z kettlami. No tutaj już macie już naprawdę wachlarz różnych rzeczy, które możecie wprowadzać w swoje treningi. To już będzie zależało od Was, ale początek powinniście jednak w moim odczuciu wejść we współprace z trenerem i robić to pod okiem profesjonalisty. Tak samo, jak z dietą, tak samo z treningami. Po to, żeby było zwyczajnie zdrowo i bezpiecznie.

Często też zdarza się tak, że kiedy zaczynamy nasz proces odchudzania i włączamy w to aktywność fizyczną to rzucamy się z tzn. motyką na słońce i biegniemy na tę siłownię czy na zajęcia 5,6,7 razy w tygodniu. Bo dlaczego nie? To jest kolejny błąd, który trzeba wyeliminować. Nasze ciało na trening codziennie musi zostać przygotowane. Ono nie może od początku zostać rzucone na tak głęboką wodę, bo niestety utonie. Na prawdę efekty, które oczekujecie będą kompletnie odwrotne. Nie przyniesie to zamierzonych rezultatów, a wprost przeciwnie. Bardzo często prowadzi to do tego, że Wasz organizm jest w ciągłym stresie, a stres nie jest sprzymierzeńcem odchudzania. Stres w ogóle nie jest naszym sprzymierzeńcem. Przewlekły stres. Więc nie warto biegać na treningi codziennie. Zróbcie to z głową 3-4 razy w tygodniu i słuchajcie trenera, jeśli zdecydujecie się na taką współprace, bo on wie co mówi. Oczywiście możecie spacerować, róbcie kroki, róbcie marsze, wychodźcie z psami na spacer, jeździcie na rowerze, ale jeśli chodzi o taką stricte treningową aktywność to na prawdę 3-4 razy w tygodniu jest wystarczające. To ciało musi się zregenerować, musicie dać mu chwilę wytchnienia. Jest mu to potrzebne jak tlen. Bez regeneracji też te odchudzanie będzie ogromne utrudnione i wprowadzanie ciągle naszego ciała w stres, a trening jest stresem dla organizmu. To nie jest leżenie na kanapie i chillowanie, to jest duży stres dla organizmu dlatego nie możemy po prostu robić tego codziennie. Bo to przyniesie odwrotny rezultat od tego czego oczekujecie.

Generalnie w moim odczuciu jest kilka takich słów kluczowych, które są sekretami skutecznego odchudzania. To jest: planowanie, reguralność, cierpliwość, aktywność fizyczna, odpoczynek (bardzo ważny) i żebyście nie byli dla siebie zbyt surowi. Życie jest życiem. Będą imieniny przyjaciół, będą urodziny dzieci i naprawde, jeśli zjecie sobie kawałek ciasta, czy wypijecie sobie kieliszek wina, od czasu do czasu czy pójdziecie na pizze ze znajomymi świat się nie zawali. Zapewne widzieliście w internecie takie memy, że od jednej sałatki nie schudniesz, tak samo od jednej pizzy nie przytyjesz. To jest święta prawda, dlatego ważne jest w tym wszystkim po prostu zdrowy rozsądek i jeśli będziecie 80% odżywiać się w sposób taki jaki powinniście, a 20% zostawicie dla zdrowej głowy dla właśnie spotkań z tymi przyjaciółmi to właśnie w taki sposób powinno się żyć pod względem odżywiania, żeby głowa była spokojna, a wasz ciało było piękne i wysportowane. Oczywiście namawiam gorąco do włączania aktywności fizycznej, bo to już naprawdę nie chodzi tylko o odchudzanie. Chodzi zwyczajnie o zdrowie. Także, jeśli zdecydujecie się na odchudzanie to pamiętajcie o tych słowach kluczowych, o których Wam powiedziałam.

Oczywiście to wszystko, co dzisiaj Wam przekazałam dotyczy osób zdrowych, czyli jeśli pojawiają się jakieś jednostki chorobowe to oczywiście to co dzisiaj usłyszeliście jest ważne również dla Was, ale pewne zasady Was obowiązują w inny sposób. Także tutaj już nie idźcie z jakąś dieta na własną ręke tylko skonsultujcie się z lekarze, skonsultujcie się z dietetykiem i robimy badania raz do roku.

Każdy z nas po prostu powinien się badać. Raz do roku te badania krwi musimy zrobić żebyśmy wiedzieli co dzieje się w naszym organizmie. Czy nie ma tam stanów zapalnych, czy nie pojawiają się jakieś rzeczy, jakieś braki w witaminach, czy składnikach mineralnych, czy nie powinniśmy czegoś uzupełniać. Bo później sięgamy po jakieś suplementy kompletnie bez sensu i wydajemy na to pieniądze, a to nie ma sensu, ale to już temat na osobny odcinek.

Bardzo Wam dziękuje za dzisiaj. Mam nadzieje, że pomogło Wam to co Wam dzisiaj powiedziałam w uzmysłowieniu sobię pewnych rzeczy i trzymam kciuki za każdego z Was kto podejmie decyzje, że chce się odchudzić i równie mocno za każdego z Was kto po prostu zacznie zdrowo się odżywiać. Trzymajcie się i do usłyszenia w kolejnym odcinku.

<iframe src="https://open.spotify.com/embed-podcast/episode/79YEm1Vga5b5wCOTHdDPCs" width="100%" height="232" frameborder="0" allowtransparency="true" allow="encrypted-media"></iframe>

Nawyki. Czym są? Czy warto je budować? Jeśli tak, to w jaki sposób?

Nawyki. Czym są? Czy warto je budować? Jeśli tak, to w jaki sposób?

Cześć. Mam na imię Marta i zapraszam Cię do mojego podcastu. Jeśli, choć kilkukrotnie zdarzyło Ci się pomyśleć „Zaczynam od poniedziałku” to ten podcast jest właśnie dla Ciebie. Motywacja, ruch, odżywianie, nawyki, ale także biznes trenera od kuchni i fit świat od zaplecza. O tym będziemy sobie tutaj rozmawiać. Zapraszam.

Cześć. Witam Cię drogi słuchaczu w drugim odcinku mojego podcastu „Zaczynam od poniedziałku”. Bohaterem dzisiejszego odcinka będą nawyki, ale zanim o nawykach to chciałabym powiedzieć o dwóch bardzo ważnych rzeczach. Po pierwsze drogi słuchaczu, droga słuchaczko ogromnie chciałabym podziękować za to, że wysłuchałeś pierwszego odcinka mojego podcastu, a jeszcze bardziej podziękować Ci za to, że podzieliłeś się ze mną swoją opinią o nim. Przyznam, że te komentarze, które do mnie spłynęły były w większości bardzo pozytywne pisaliście o tym, że bardzo fajnie się Wam mnie słuchało, że niby znacie mnie z social mediów, niby znacie moją historię, ale ten podcast pokazał Wam jeszcze więcej o mnie. Przyznam, że teraz siedząc tutaj po drugiej stronie mikrofonu czuje się ogrmonie zmotywowana do tego żeby nagrywać kolejne odcinki. Bardzo serdecznie Ci za to dziękuje.

Druga rzecz, o której chciałabym wspomnieć to ten odcinek ukazuję się 8mego marca, a jak wszyscy wiemy 8 marca mamy oczywiście dzień kobiet. Dlatego droga słuchaczko, chciałabym życzyć Ci dzisiaj wspaniałego dnia, żebyś czuła się dzisiaj wyjątkowo. Wszystkiego, co najlepsze!

Być może część z Was wie, że styczeń u mnie był miesiącem dobrych nawyków. Na swoim profilu na Instagramie, ale też w swojej grupie na Facebooku codziennie umieszczałam nowy nawyk, który uważam, że wart jest do wprowadzenia w życie. Przez 31 dni pojawiło się ich 31 i na kanwie tego wyzwania, tego miesiąca tych nawyków powstał e-book. „TOP5 zdrowych nawyków”, który możesz bezpłatnie pobrać z mojej strony. Ja oczywiście link do tego e-booka zostawię w opisie tego odcinka. Tam wybrałam (moim zdaniem) 5 takich podstawowych nawyków, które każdy z nas powinien mieć i na bazie, których możemy budować kolejne zdrowe nawyki, bo warto jest budować jak najwięcej nawyków. Dlatego, że nasze życie ciągle się zmienia, ja pracując w korporacji słyszałam, że jesteśmy w ciągłej zmianie i musimy się do tego przyzwyczaić.

Rzeczywiście można się w tych zmianach odnaleźć, ale mam wrażenie, dlatego że już od dziecka mamy wbudowane pewne zasady, pewne przyzwyczajenia, pewne właśnie nawyki, dzięki którym możemy łatwo adaptować się do zmian. Te nawyki są z nami już od jakiegoś czasu i my na co dzień się tak naprawdę się nad nimi nie zastanawiamy, po prostu tacy jesteśmy, a nie inni. Już jako dzieciom rodzice starają się wpoić nam pewne zasady, my się też uczymy zachowań na niektóre sytuacje. Oczywiście im jesteśmy starsi, tym bardziej świadomie robimy niektóre rzeczy i właśnie w ten sposób nabieramy pewnych nawyków. Musimy sobie uświadomić, że jeśli chcemy nabrać jakiegoś nawyku to nie będzie wiecie taki grom z jasnego nieba i nagle „wow, już nie pale”, albo „wow, jestem już 10 kilo szczuplejsza”. To tak nie działa. Musimy uświadomić sobie, że drobne rzeczy takie wprowadzane dzień po dniu, krok po kroku, dopiero doprowadzają nas do tych nawyków, które chcemy osiągnąć. Ważne jest żeby wyznaczać sobie jakiś cel, ale nie do końca dokładnie na tym celu się koncentrować. Zastanowić się natomiast jak ten cel możemy osiągnąć i poprawiać swoje zachowania, swoje przyzwyczajenia. Zmieniać je, chociaż o 1% dziennie, bo jeśli zdamy sobie sprawę z tego, że jeśli będziemy coś zmieniać o ten mały procent dziennie to tak na prawde za rok o tej samej porze będziemy w czymś lepsi o 37%. To jest na prawdę bardzo dużo. Jakbyście pomyśleli o zawodowych sportowcach, że nie wiem jakiś lekkoatleta za rok będzie o 37% lepszy w swoich osiągnieciach niż był w tym roku no to są ogromne zmiany.

To samo się tyczy nas. Nie musimy się koniecznie koncentrować na zawodowych sportowcach. To dotyczy naszych codzienności. Jeśli będziemy codziennie wrzucać 5 zł do skarbonki, no to za rok tych piątek już się uzbiera. Może nie będziemy najbogatsi na świecie, ale będziemy już dużo bliżej do tego finansowego uniezaleznienia niż jesteśmy dzisiaj. Tak samo, jeśli będziemy np.wprowadzać sobie spacer 30minutowy dziennie no to za rok myślę, że spokojnie przebiegniecie, w spokojnym tempie, w spokojnym rytmie waszego serca 5 czy 7. Także trzeba uświadomić sobie, że jeśli chcemy zmienić jakiś nawyk, albo nabrać nowego nawyku no to nie będzie jak grom z jasnego nieba. To się tak nie dzieje. Tylko i wyłącznie wprowadzanie zmian dzień po dniu, krok po kroku, tak żeby nie narzucać sobie jakiegoś ogromnego tempa, ale starać się codziennie coś zmieniać. Powoli, ale być konsekwentnym w tym wszystkim. To jest klucz do zmiany nawyku.

Mnie osobiście do pewnego momentu nawyki kojarzyły się raczej z czymś negatywnym, czyli nie wiem ktoś miał nawyk palenia papierosów, ktoś miał nawyk leżenia na kanapie. Raczej miały właśnie taki negatywny wydźwięk dla mnie. Dopiero od pewnego czasu zaczęłam interesować się mocniej nawykami i jak z nimi pracować, jak nad nimi pracować. Okazuje się oczywiście, że każdy kija ma dwa końce, także te powolne zmiany, które my chcemy wprowadzać sobie ku dobremu tez niestety już troszczeke bardziej nieświadomie mogą nas prowadzić do złego. Jeśli pójdziemy na tzn. oszukany posiłek (pizze, hamburgera) raz na jakiś czas to nic się nie stanie np. z masą naszego ciała czy naszym zdrowiem, ale jeśli będziemy sobie o tym myśleć, że „spoko, jedna pizza, nic się nie stanie” i będziemy to robić codziennie. To zanim się obejrzymy już te zmiany w naszym ciele i naszym zdrowiu na pewno zajdą. Ważne jest uświadamianie sobie tego, że nabieranie nawyków ma dobrą i złą stronę, czyli wiadomo, że jeśli będziemy dążyć ku dobremu to przynajmniej z naszej perspektywy wydaje nam się, że musimy w to włożyć więcej wysiłku np. jeśli chcemy schudnąć 10 kilogramów. Natomiast jeśli tyjemy to mamy wrażenie, że to się dzieje tak pomimo naszej woli. Jak to się stało w ogóle?

Teraz właśnie w czasach pandemii, kiedy większość z nas jednak pracuje na home office przychodzą do mnie jako do trenera nowe osoby i mówią „Jeju całe życie ważyłam/em 60 kilo i nagle jest 5 kilo więcej, ja naprawdę nie wiem jak to się stało”. No i pewnie nie wiesz, bo pewnie nie koncentrowałeś/aś się na tym żeby specjalnie zażerać to, że siedzisz w domu, albo specjalnie podjadać więcej niż zazwyczaj. Pewnie robiłeś to tak jak zawsze, tylko nagle zabrakło Ci tego ruchu. Tego dobiegnięcia do pociągu, tego przemieszczania się pomiędzy pomieszczeniami w swojej firmie, tych spotkań, ruchu. Także mimo tego, że może specjalnie nic nie zmieniłeś w swoim odżywianiu no to niestety brak ruchu powoduję to, że tak na prawdę przyjmujesz więcej energii, więcej kalorii niż robiłeś to do tej pory. No i te kilogramy niestety nam przybywają.

Jak w ogóle zacząć budowanie nawyku? Ja tutaj generalnie nie chciałam rzucać żadnymi definicjami natomiast rzeczywiście posłużę się jednym fragmentem książki Charlesa Duhigga „Siła nawyku” bo on tam w bardzo fajny sposób opisuję taką pętle nawyku. Jakby skąd w ogóle jest pomysł na nawyk, na to żeby nabrać nawyku i jak to działa. Więc on mówi o tym, że nawyk składa się z 4 etapów. To jest sygnał, czyli to jest np. pomyślenie sobie „chce schudnąć 10 kilogramów”. Z tym sygnałem idzie pragnienie, taki rodzaj motywacji, bo wyobrażasz sobie już ten ostatni etap, te nagrodę jak fajnie będziesz się czuł, jak super będziesz wyglądał, jak schudniesz te 10 kilogramów, a nasz mózg uwielbia nagrody. Więc to pragnienie jest naszą motywacją, potem jest reakcja. Na ten sygnał i na to pragnienie. To jest właśnie proces dojścia do tej nagrody. Do tego, jak będziesz wyglądał, jak będziesz się czuł, jeśli osiągniesz swój cel. To właśnie tutaj w trakcie tego trzeciego etapu tej – reakcji, jest budowanie nawyku. To jest najważniejszy etap całej tej operacji. Musimy sobie zdać sprawę, że właśnie to, jaką drogę wybierzemy do tego żeby osiągnąć naszą nagrodę, osiągnąć nasz cel od tego będzie zależało czy nam się to uda.

Ogólnie taka praca na celach, praca z celami jest bardzo popularna. Często w korporacji spotykałam się z tym że musieliby wyznaczać sobie jakieś określone cele, ale już nie do końca ktoś nas uczył jak te cele osiągnąć. Musieliśmy sami wpadać na takie pomysły. No i okey, być może to pobudza do działania. Pobudza wyobraźnie jakby musisz stać się kreatywny, ale tez musimy mieć na uwadze, że każdy z nas postawiony przed tym samym celem, jeśli nie zostanie mu powiedziane jak ten cel osiągnąć wybierze inną droge, swoją drogę. To samo jest właśnie np. wtedy kiedy chcemy schudnąć 10 kilogramów i dlaczego jednym to się nie udaje, drugim się to udaje? No właśnie między innymi dlatego, że wybierają różne drogi. Jedne drogi są skuteczne, a drugie są mniej skuteczne. Czasem oczywiście zdarza się również tak, że nawet jeśli uda nam się schudnąć te 10 kilogramów, osiągnąć ten cel to pojawia się tzn. efekt jojo. Dlaczego on się pojawia? Dlatego, że mamy za mało wbudowany nawyk dobrego, zdrowego odżywiania i wracamy do tych starych nawyków, które były z nami przed rozpoczęciem procesu odchudzania i wtedy, no niestety te kilogramy wracają. Czasami nawet z jeszcze większym impetem. Więc okazuję się tak naprawdę, że samo osiągnięcie celu nie jest w tym wszystkim najważniejsze, bo dużo ważniejsze jest jakby budowanie, dochodzenie do tego celu. Bo jeśli my tym dochodzeniem do tego celu zmienimy swoje zachowania, takie codzienne, czyli dojdziemy do tego rdzenia. Do tych zasad, o których na początku mówiłam, czyli zmienimy pewne zasady, które mieliśmy do tej pory, pewne zachowania, którymi posługiwaliśmy się do tej pory na nowe to dzięki temu właśnie nabieramy nowych nawyków. Dzięki temu te nawyki mogą z nami zostać, czyli ten cel, który my osiągniemy te 10 kilogramów, które zgubimy z nami zostaną. Nie wrócimy już do starych nawyków, nie zaczniemy znowu podjadać, nie będziemy tłumaczyć sobie pizzy, że jest tylko jedną pizzą, tylko będziemy mieli wbudowane inne mechanizmy zachowani i to jest właśnie budowanie nawyków.

Musimy sobie uświadomić jeszcze jedną rzecz. Czasami spotykam się z takim powiedzeniem „no wiesz, już tyle razy próbowałam, nie mam silnej woli”. To nie do końca jest tak. Jeśli zmiana nawyków sprawia Ci trudność to nie jest problem w Tobie, to nie tkwi problem w Tobie. Tylko po prostu w sposobach, które wybierasz do zmiany tego nawyku. To są złe sposoby. Musimy też nauczyć się wyrzucania tych złych sposobów, tych dróg możliwe wcześnie i zastępowania ich nowymi. Pamiętajcie też, że np. jeśli chodzi o odchudzanie to zawsze możecie skorzystać z pomocy profesjonalisty. To samo robią sportowcy, żeby mieć coraz większe osiągnięcia. Oni też korzystają z pomocy trenerów, z pomocy dietetyków, z pomocy lekarzy fizjoterapeutów. Oni nie są zdani na siebie. Oni jakby szukają właśnie dzięki tym ludziom, których mają na około jak mogą jeszcze więcej osiągnąć w swojej profesji. To dotyczy każdej sfery życia, jeśli sami nie umiemy znaleźć jakiejś drogi do osiągnięcia czegoś to jak najbardziej powinniśmy po prostu posiłkować się pomocą ludzi z zewnątrz.

Ja też często na sali słyszę, jeśli ktoś zadaje mi np. pytanie „Jak często ćwiczę?” i odpowiadam, że codziennie, bo taka jest prawda. Codziennie się ruszam, codziennie coś robię. No to mówią, że „No tak tobie jest łatwiej, bo to jest twoja praca”. No to nie jest prawda, ja nie ćwicze, wtedy kiedy pracuję ja też muszę wygospodarować na to czas. Muszę tak zaplanować sobie dzień, tydzień, miesiąc żeby mieć czas na swoje treningi. To jest coś co ja sobię wypracowałam. Mam pewien sposób na to żeby ten czas dla siebie wygospodarować. Ja się już nie zastanawiam czy ja tego chce. Tak jak Wam powiedziałam w pierwszym odcinku. Dla mnie trening, ćwiczenie są jak umycie zębów. Jeśli ja tego codziennie nie zrobię to ja się zwyczajnie źle czuję, ale to nie jest coś co było ze mną od zawsze. Ja byłam kanapowym leniem, uwierzcie mi. To wszystko, co teraz robię to jest właśnie wypracowanie. Takie codzienne, mozolne, ale bardzo konsekwentne jednocześnie. Dzień po dniu, krok po kroku. Troszkę dziś, troszkę jutro. No i właśnie dzięki temu przez te 8 lat udało mi się być tu gdzie jestem. Mam zupełnie inną sylwetkę niż miałam. Czuje się zupełnie inaczej niż te 8-9 lat temu po urodzeniu drugiego dziecka. Nie zastanawiam się ile czasu mi to zajmie. Jeśli chce coś osiągnąć to małymi krokami staram się do teog dążyć i czasami oczywiście gdzieś tam zbłądzę. Czasami coś się nie sprawdzi w tych metodach co ja używam, po prostu wyrzucam je i zastępuje je nowymi. Szukam inspiracji. Pytam mądrych ludzi. Na tym to wszystko powinno polegać.

Wiemy już, że budowanie nawyków to nie jest sama nagroda, czyli jakby koniec tego, co chcemy osiągnąć. Rezultat tego, co chcemy osiągnąć. Tylko to jest to co dzieje się między pomysłem na nową rzecz a jej osiągnięciem. Tutaj buduje się, ten proces jest najważniejszy. Co jest jeszcze ważniejsze to, to żeby po osiągnięciu tego, co chcemy nie wrócić do starych przyzwyczajeń, do starych nawyków żeby właśnie zastąpić je nowymi. Czyli musimy tak jak wspomniałam dojść do tego naszego rdzenia i pomyśleć sobie, że nie tylko chce schudnąć 10 kilku np. (cały czas posługuje się tym przykładem, ale już przy nim zostańmy) tylko chce być szczupłym zdrowym człowiekiem. To, że schudnę 10 kilo i nic nie zmienię w swoim życiu po osiągnięciu tego rezultatu to jest niemal pewne, że wrócę do starych przyzwyczajeń i ja za chwile przytyje 12 kilo i znowu będę musiał/ała się frustrować, denerwować, walczyć ze sobą i znowu dochodzić do tego samego co poprzednio i nie daj Boże wybrać te samą drogę. Więc musimy zmienić swoje zasady, swoje myślenie o sobie, swoje przekonania. Zmienić po prostu to, kim jesteśmy. Czyli stać się dzięki budowaniu nawyków troszkę kimś innym niż byliśmy, zanim rozpoczęliśmy ten proces. Tylko wtedy tak naprawdę uda nam się pozostać przy tych zdrowych nawykach. Nowych nawykach, nie tylko zdrowych (oby były wszystkie zdrowe). Przy nowych nawykach. Czyli jeśli zmienimy nasze zachowania, to jak będziemy reagować na pewne sytuacje. To czy np. przejdziemy spokojnie obok stolika, przy którym będą stały pyszne okrągłe malutkie pączusie i nie sięgniemy, nie wyciągniemy tej ręki po taki pączuś to właśnie taka zmiana zachowania będzie prowadziła do zmiany nawyku. Postawcie sobie zamiast tych pączków marchewki na początek, jeśli rzeczywiście przechodzicie obok takiego miejsca codziennie i trudno Wam jest nie sięgnąć po tego typu rzecz. Ale właśnie taką metodą małych kroków dochodzimy do dużych rzeczy, sukcesów, które osiągamy. Nikt od razu nie jest bogatym człowiekiem, nikt od razu nie jest piękny i szczupły, nikt od razu nie jest sportowcem roku. To są rzeczy, które budujemy dzień po dniu.

Na temat nawyków można rozmawiać długo, bo to jest bardzo interesujący obszar. To jak właśnie kształtują się nasze zachowania, to jak zmieniamy się, dlaczego się nie zmieniamy, jak to się dzieje. Także, jeśli chcieli byście więcej dowiedziec się na ten temat to ja Wam bardzo serdecznie polecam dwie pozycje książkowe, które miałam okazję przeczytać. Właśnie wspomniany wcześniej Charles Duhigg i jego „Siła nawyku” oraz książke, którą czytam w tej chwili to są „Atomowe nawyki” Jamesa Cleara. Wrzucę wam tytuły i nazwiska tych autorów do opisu odcinka.

To wszystko na dziś. Mam nadzieje, że bardzo pokrótce, ale tak konkretnie, mięsiście pokazałam Wam jak możemy zmieniać wasze zachowania. Po co to robić. Co zrobić, żeby te zachowania nowe z nami zostały. Jeśli macie w głowie jakiś pomysł na to, że chcielibyście coś w sobie zmienić to po prostu zacznijcie. Pomyślcie o tej nagrodzie, która na was czeka na końcu, ale nie koncentrujcie się na niej jakoś bardzo. Zastanówcie się bardziej właśnie nad tą drogą, którą chcecie do tej nagrody dojść i nad tymi sposobami. Nad tym żeby nowe sposoby zostały z Wami już na zawsze. Właśnie tak krok po kroku można budować bardzo różne nawyki. Trzeba tez uświadomić sobie, że jeśli coś już mamy w nawyku np. podejrzewam, że większość z Was nie zastanawia się, czy rano umyć zęby, czy ich nie umyć, tylko po prostu staje i idzie do łazienki i myje zęby. To jest już taki nawyk, który już macie „we krwi”. Im więcej takich nawyków właśnie będziemy mieli w tych naszych szufladkach i nie będziemy się zastanawiali nad tym, czy coś robić bądź czegoś nie robić tylko po prostu będziemy to robić tym więcej będziemy mieli miejsca na nowe pomysły. Na bycie kreatywnym. Nie będziemy sobie po prostu zawracali głowy takimi rzeczami, które zwyczajnie powinny się dziać.

Bardzo Ci dziękuję drogi słuchaczu za wysłuchanie tego odcinka. Oczywiście będzie mi przemiło, jeśli wyrazisz swoją opinie. Napiszesz do mnie na Instagramie albo na Facebooku. Mam nadzieje, że słyszymy się za dwa tygodnie w kolejnym odcinku. Pozdrawiam Cię serdecznie.

Początek. Słów o mnie kilka.

Początek. Słów o mnie kilka.

Cześć. Mam na imię Marta i zapraszam Cię do mojego podcastu. Jeśli, choć kilkukrotnie zdarzyło Ci się pomyśleć „Zaczynam od poniedziałku” to ten podcast jest właśnie dla Ciebie. Motywacja, ruch, odżywianie, nawyki, ale także biznes trenera od kuchni i fit świat od zaplecza. O tym będziemy sobie tutaj rozmawiać. Zapraszam.

Cześć. Sama do końca nie wierzę w to co mówię, ale witam Cię drogi słuchaczu w pierwszym odcinku mojego podcastu. Ten odcinek chciałabym w całości poświęcić temu, żeby się Tobie przedstawić. Dlatego, że domyślam się, że część z was będzie mnie znała. Cześć z was osobiście albo z mediów społecznościowych z Facebooka czy Instagrama, ale na pewno będzie też grupa osób, które trafią tutaj z innych źródeł. Być może przypadkiem. Dlatego w pełni chciałabym poświęcić ten odcinek na to, żeby powiedzieć kilka słów o sobie. Kim jestem, czym się zajmuje i oczywiście o tym, o czym ten podcast chciałabym, żeby był.

Ja mam na imię Marta. Z mediów społecznościowych być może możesz kojarzyć mnie jako FITFREAKMOM. Ja swój Instagram zakładałam po urodzeniu drugiego dziecka. To było 8 lat temu i wtedy nazwa FITFREAKMOM wydała mi się w pełni odpowiadająca temu co ja czułam. Natomiast dzisiaj, 9 lat później już nie do końca tak jest i przyznam szczerze, że zastanawiam się nad jakimś lekkim rebrandingiem. Oczywiście FIT nadal jestem. FREAK już troszkę mniej z racji wieku. Mamą będę już do końca życia, ale gdzieś wewnątrz mnie kiełkuje taka myśl, żeby zmienić ten swój tzn. nick na coś z czymś teraz bardziej się identyfikuje, ale to jest temat na osobną rozmowę. Dzisiaj nie będziemy się nad tym koncentrować.

Dziś tak jak wspomniałam chciałabym powiedzieć Ci kilka słów o sobie. Kim jestem, co robię, dlaczego robię to co robię? Jak to się w ogóle stało? Myślę, że to jest taka inspirująca historia, bo nie każdy po prawie pełnoletności przepracowania w jednym zawodzie rzuca go i wywraca swoje zawodowe życie do góry nogami. Tak naprawdę nie wiedząc co się za tym kryje, ale od początku…

Ja zaczęłam pracować na przełomie 1999-2000 roku. Wtedy jako nauczyciel języka angielskiego. Moja osobista sytuacja zmusiła mnie do tego, żeby zamienić studia dzienne, na studia zaoczne i poszukać pracy. Ponieważ język angielski był czymś na czym dobrze się znałam. Uczyłam się go od dziecka. To dostałam propozycje pracy w szkole prywatnej jako nauczyciel języka angielskiego i tam raz w tygodniu. W piątki pamiętam, jeździłam na 7 godzin i uczyłam dzieci właśnie tego języka. To była niesamowita lekcja. Pierwszy raz zobaczyłam pokój nauczycielski od kuchni i tak naprawdę kilku nauczycielki, którzy kiedyś uczyli mnie z zupełnie innej strony. Udało mi się poznać. Nieprawdopodobne doświadczenie. Natomiast po roku takim szkolnym nauki dzieci zdecydowałam poszukać innej pracy i tak trafiłam za recepcje do jednego z centrów medycznych i już w ramiona korporacji. W 2001 roku zaczęłam swoją korporacyjną przygodę, a skończyłam ją w 2017 roku. Oczywiście w międzyczasie zmieniając firmę.

Jak to się stało, że postanowiłam rzucić można powiedzieć bardzo bezpieczną, jak to mawiają ciepłą posadę i wejść na totalnie głęboką wodę nie wiedząc co mnie czeka i z czym to się w ogóle wiąże. Ja, tak jak wspomniałam jestem mamą. 9 lat temu urodziłam moje drugie dziecko, syna. Rok po urodzeniu Kajtka zdecydowałam, że jestem tak zasiedziała i nie mam kompletnie kondycji i jest mi z tym tak bardzo źle, że muszę coś z tym zrobić. Być może część z Was nie wierzy w postanowienia noworoczne. Ja od tamtej pory w nie wierzę, bo to było właśnie takim moim sylwestrowo-noworocznym postanowieniem, że jak tylko w styczniu otworzą klub fitness, który już miałam upatrzony to idę choćby nie wiem, co się działo i zaczynam ćwiczyć i tak zrobiłam.

Wsiąkłam. Przez rok chodziłam do tego klubu. Najpierw raz w tygodniu, potem dwa, potem trzy i bardzo mi się to spodobało, to co działo się ze mną, z moją kondycją. To było coś na czym bardzo mi zależało. Aczkolwiek po pewnym czasie stwierdziłam, że to trochę za mało, że chciałabym jednak zmienić też swoje odżywianie. Być może trochę schudnąć. Nigdy nie byłam otyła, ale nadwaga w tamtym czasie rzeczywiście lekka mi towarzyszyła i nie było mi z tym dobrze, kiedy szłam na zakupy np. Jeansów i patrzyłam siebie w tych lustrach w przymierzalniach i mówiłam sobie „Nie. Nie. Nie chce tak wyglądać!” To mnie bardzo zmotywowało do tego, żeby znaleźć osobę, która pomoże mi o siebie zadbać, która będzie doświadczonym trenerem. Bardzo chciałam wtedy też iść na siłownię. Tak też się stało, zaczęłam trenować z trenerem personalnym. Najpierw dwa, potem trzy razy w tygodniu na siłowni. On też rozpisał plan żywieniowy dla mnie i byłam bardzo zmotywowana do tego, żeby się odchudzać, ale z doświadczenia wiem, że ta motywacja wystarcza na chwilę, potem potrzebne są zupełnie inne impulsy. O tym Wam też kiedyś opowiem, bo myślę i widzę po osobach, które ze mną trenują teraz, że właściwie wszyscy przechodzimy przez takie same fazy. Dlatego też bardzo chętnie opowiem Wam o moich doświadczeniach. Być może one pomogą Wam uporać się z tym z czym się borykacie zaczynając swoją przygodę z odchudzaniem.

Trenowałam z trenerem personalnym. Odchudzałam się i po roku osiągnęłam wagę taką, jaką chciałam, ale to trochę przestało się dla mnie liczyć, ponieważ byłam tak mocno… powiem kolokwialnie… zajarana trenowaniem na siłowni, że byłam tam właściwie codziennie. Codziennie ćwiczyłam. To wyglądało tak, że codziennie po pracy oczywiście zajmowałam się dzieckiem. Około 20:00 kładłam go spać i zabierałam torbę i jechałam na siłownię. O 23:00 wracałam. Z perspektywy czasu i doświadczenia wiem, że te codzienne treningi to nie był najlepszy pomysł, ale o tym myślę też kiedyś opowiem w osobnym odcinku, bo to są bardzo ważne sprawy.

Po mniej więcej 2 latach zdecydowałam, że wydaje mi się, że jestem na tyle gotowa, żeby zrezygnować z trenera personalnego i zacząć trenować i odżywiać się sama. Ja się bardzo dużo przez te 2 lata nauczyłam. Byłam pilną uczennicą, ale to też wynikało z tego, że zakochałam się w siłowni. Zakochałam się w tym, co dzieje się z moim ciałem. Z moim zdrowiem, jak ogromny wpływ na mnie miało to wszystko, co wtedy robiłam. Też mentalnie bardzo dużo się we mnie zmieniło. To były niesamowity doświadczenia i bardzo chciałam to kontynuować. Kompletnie nie myślałam o tym, żeby z tego zrezygnować. Tak jest właściwie do dzisiaj. Dzisiaj dla mnie trening czy zdrowe odżywianie jest jak umycie zębów. Nie wyobrażam sobie bez tego dnia. Choć moje podejście co nieco ewoluowało i zmieniło się od tamtego czasu. Oczywiście zaczęłam chwalić się swoimi osiągnięciami na swoim profilu na Facebooku i na Instagramie. Po pewnym czasie miało to swoje, dziś powiem „cudowne konsekwencje”. Dlatego, że zgłosiły się do mnie dziewczyny z pobliskiej miejscowości, które wpadły na super pomysł tego po prostu, żeby trenować sobie w parku i szukały instruktorek, które zgodziłby się bezpłatnie poprowadzić im takie treningi. Zgłosiły się do mnie, to było dla mnie niesamowitym komplementem, choć z drugiej strony bardzo się wystraszyłam. Dlatego, że ja do tej pory ćwiczyłam tylko i wyłącznie dla siebie. Podjęłam decyzję, że nie będę prowadzić tych treningów dla nich, dlatego, że wydało mi się to za dużą odpowiedzialnością. Natomiast one były nieugięte i bardzo mocno namawiały mnie na to, żebym spróbowała, że słyszały, że jestem fajną dziewczyną i chciałyby, żebym im pomogła. No i pojechałam tam raz i zostałam z nimi prawie 3 lata. Byłam chyba pierwszym instruktorem, który zaczął z nimi te zajęcia prowadzić. Potem mogę śmiało powiedzieć, że to poszło już lawinowo, dlatego, że właściciel klubu, w którym również od czasu do czasu ćwiczyłam zaproponował mi prowadzenie zajęć u niego raz w tygodniu.

Przyznam, że to był ogromny impuls do tego, żeby rozejrzeć się za kursem trenera personalnego i po prostu ten kurs zrobić. Pamiętam, że na kursie byłam chyba najstarsza, bo jednak większość osób to byli studenci. W każdym razie wyniosłam z tego kursu bardzo dużo, głównie z anatomii i fizjologi człowieka. Do tej pory nie skupiałam się na tym, a przyznam, że bardzo mi to pomogło, jeśli chodzi o pracę z drugim człowiekiem. Kurs utwierdził mnie również w przekonaniu, że nie chce prowadzić treningów grupowych. Chce pracować tylko i wyłącznie 1vs1, dlatego, że miałam poczucie tej kontroli, której nie mam, kiedy prowadzę zajęcia grupowe. Jeśli na sali jest 20 czy 30 osób, a ja prowadzę jakąś dynamiczną tabatę i widzę, że kilka osób nie wykonuje poprawnie ćwiczeń to ja nie jestem w stanie w czasie tych 20 sekund podbiec do każdej z tych osób i poprawić ich technikę wykonywanych ćwiczeń. Dlatego wtedy już zdecydowałam o tym, że będę koncentrowała się tylko i wyłącznie na pracy 1vs1.

Prowadząc zajęcia w tym klubie i parku dziewczyny zaczęły podchodzić do mnie i pytać mnie, czy prowadzę również takie zajęcia indywidualne. Oczywiście nie robiłam tego wtedy, nie miałam takiego miejsca, nie miałam takiej możliwości. Nadal pracowałam w korporacji, ale zaczęła we mnie kiełkować taka myśl, że skoro dziewczyny przychodzą właśnie do mnie i zgłaszają się do mnie to być może jest to dobry moment, żeby zacząć o tych ćwiczeniach, o tym trenowaniu myśleć trochę w inny sposób. Tak też się stało.

Przez 10 miesięcy łączyłam swoje zawodowe korporacyjne życie z prowadzeniem treningów i z miesiąca na miesiąc utwierdzałam się w przekonaniu, że bardzo chciałabym zawodowo oddać się tej pasji, że to jest coś co daje mi ogromną radość, że wyniki tych dziewczyn to jak one się zmieniają… nie mam na myśli, tylko ich figury, ale tego, co dzieje się też wewnątrz nich. Jak nabierają pewności siebie. To były ogromne emocje, ogromną nagrodą za tę pracę, której wydawało mi się wtedy, że nie do końca dostaje w korporacji.

Był 2017 rok, ja miałam prawie 38 lat wyjechaliśmy w Bieszczady. Ja zawsze w tych Bieszczadach wpadam na jakieś czasem szalone, czasem mniej szalone pomysły, ale właśnie tam wtedy podjęłam te decyzję, że wracam do Warszawy i składam wypowiedzenie w korporacji i stawiam wszystko na jedną kartę. Myślałam wtedy, że daję sobie rok. Jeśli przez rok nie uda mi się wywrócić swojego życia zawodowego, jakby odnaleźć się w tej nowej rzeczywistości, no to wtedy będę myślała o tym, żeby do tej korporacji wrócić. Dzisiaj mija ponad 3 lata i nadal jestem trenerem i jestem bardzo szczęśliwym i spełnionym człowiekiem i myślę, że to była jedna z ważniejszych decyzji w moim życiu.

1 września 2017 roku byłam bezrobotna. Pamiętam właśnie, że rejestrując się w Urzędzie Pracy jako osoba bezrobotna, a robiłam to po to, żeby móc starać się o dofinansowanie działalności gospodarczej. Pani w okienku wyliczyła mi, że zabrało mi bodajże 3 miesiące do pełnoletności pracy w różnych korporacjach. To uświadamia jak późno zdecydowałam się na taki bardzo radykalny krok. Te wszystkie formalności związane ze złożeniem wniosku o dofinansowanie otworzenia działalności gospodarczej, ale także te związane z decyzją czy takie dofinansowanie w ogóle otrzymam trwały około pół roku. Na szczęście wniosek mój został przyjęty. Ja takie dofinansowanie otrzymałam i dzięki temu mogłam wynająć swoje 22m2 i wyposażyć je w sprzęt i działam w nich do dzisiaj. Myślę, że gdyby nie to dofinansowanie to zdecydowanie byłoby mi znacznie trudniej. Tak naprawdę nie wiem jak potoczyłyby się moje losy. Jeśli wy również zdecydujecie się na to zawsze zorientujcie się czy macie możliwość na otrzymanie właśnie takich środków. Większość miast takie środki ma, są to tez środki unijne, także takie możliwości na pewno są. Jest kilka takich formalnych aspektów, które trzeba spełnić i tez pamiętajcie żeby zwrócić na to uwagę.

Treningi prowadziłam również na siłowni. Wyglądało to tak, że 3 dni spędzałam ze swoimi podopiecznymi na siłowni, 2 dni w moim studio. Natomiast w zeszłym roku, kiedy był pierwszy lockdown te treningi zostały oczywiscie wstrzymane zarowno tu jak i tu. Na siłownie nie wróciłam do tej pory ze swoimi podopiecznymi, natomiast teraz działam tylko i wyłącznie w swoim studio. Wynika to z kilku rzeczy, natomiast nie będę teraz o nich mówić, na pewno chciałabym ze swoimi podopiecznymi na siłownie wrócić jak wszystko się uspokoi.

Przez te 3 lata pracy jako trener miałam możliwość współpracy z ponad 90cioma osobami. Zgubiliśmy razem ponad 0,5 tony. 500 kilogramów. No powiem Ci drogi słuchaczu, że uzmysławiając sobię te liczby zdałam sobie sprawę jaki ogrom wspaniałej cudownej pracy został wykonany i jak bardzo jestem szczęśliwa z tego powodu, że udało mi się pomóc tylu osobą. To na czym bardzo mi zależy to jest taka moja wewnętrzna misja, żeby pokazać drugiemu człowiekowi, że zdrowe odżywianie to nie jest rocket science i nie trzeba na to poświęcać nie wiadomo ilu lat nauki. To są naprawdę bardzo proste rzeczy, że to jest kwestia tylko i wyłącznie wyborów, jakich dokonujemy na co dzień. Być może nauki planowania pewnych rzeczy i właśnie między innymi o takich aspektach chciałabym tutaj z Tobą drogi słuchaczu porozmawiać. Oprócz tego, jak zapewne już zauważyłeś bardzo waznym elementem zdrowego stylu życia jest ruch. O którym również będę tutaj dużo mówić. Czy każdy powinien się ruszać? Jeśli tak to w jaki sposób? Jeśli nie to dlaczego? Na pewno nie zabraknie tutaj również rozmów o motywacji i o zmianie nawyków. Ja ostatnio bardzo dużo czytam o tym skąd biorą się nawyki. Jak możemy zmieniać te stare w nowe i również chciałabym tutaj o tym Tobie opowiedzieć. Oprócz tego myślę, że bardzo interesującym tematem będzie również ten nasz fit świat od kuchni. Także będę zdradzać myślę kulisy takich aspektów, które nie są na co dzień pokazywane w social mediach.

Dobrze, drogi słuchaczu mam nadzieje, że powiedziałam co nieco o sobie, ze kończąc słuchac ten odcinek będziesz czuł, że trochę mnie znasz, a jeśli nie to koniecznie napisz swój komentarz. Ja bardzo chętnie odpowiem na wasze pytania. Możecie mnie również oczywiście znaleźć na Instagramie – FITFREAKMOM albo na Facebooku. Serdecznie Was zapraszam i mam nadzieje, że słyszymy się w kolejnym odcinku tego podcastu. Pozdrawiam 🙂

<iframe src="https://open.spotify.com/embed-podcast/episode/4bYSIqqSCsCZBjVe2f130z" width="100%" height="232" frameborder="0" allowtransparency="true" allow="encrypted-media"></iframe>